Ruch Radzionków na KSW w Płocku.
W poprzednią sobotę 25 lutego odbyła się gala Konfrontacji Sztuk Walki (KSW) w Płocku, na którą wybrało się 6 kibiców Ruchu Radzionków, aby wspierać radzionkowianina Artura Sowińskiego.Na łamach naszej strony przedstawiamy relację od jednego z uczestników oraz zdjęcia z KSW ...
Kilka dni wcześnie dowiadujemy się, że jest organizowany wyjazd na galę KSW w której udział bierze chłopak z Radzionkowa Artur Sowiński, więc postanawiamy się wybrać do Płocka ze względu na „Kornika” by zobaczyć jego walkę na żywo.
Tuż po 13:00 wyruszyliśmy busem do Płocka, a oprócz nas były również zwykłe osoby, które raczej nikomu nie kibicują.
Droga minęła bez problemów w miłej atmosferze i na godzinę przed galą meldujemy się pod konkretną halą, gdzie ogarniamy bilety i wchodzimy na naszą trybunę.
Hala prawie cała zapełniona, choć było jeszcze widać wolne miejsca z boku trybuny.
Dziwne jest to, że ludzie kupują o wiele droższe bilety VIP, z których widoczność jest zerowa, a o wiele lepsza jest z trybuny – tak przynajmniej było w Płocku.
Pierwsza walka miała rozpocząć się tuż po 20:00, jednak wszystko się przeciągało i prawie po 21:00 na ring wyszedł młodziutki Anzor Azhiev, który wygrał walkę i pokazał się z bardzo dobrej strony.
Nie bez powodu jest porównywalny do następcy Khalidova.
Następnie na ringu stanęło dwóch strongmenów Bazelak vs Waluś.
Oczywiście wygrał drugi z czego cieszyła się znaczna część hali, ponieważ Bazalak okazał się konfidentem o czym świadczyły przygotowane na trybunach transparenty pewnej ekipy „Z frajera nie zrobisz Fightera”, „Jebać konfidenta Kamila Bazelaka”.
Później już tylko oczekiwaliśmy na Extrafight, czyli walkę Artura Sowińskiego z Curtem Warburtonem.
Walka rozpoczęła się dobrze dla Kornika i był zdecydowanie lepszym zawodnikiem w stójce, lecz ostatecznie musiał uznać wyższość przeciwnika po końcowej walce w parterze, ale emocje były spore.
Następnie zostały dwie walki wieczoru, w której Jan Błachowicz pokonał dopiero po decyzji sędziów Mario Miranda, a Marcin Różalski został pokonany przez jednego z lepszych zawodników Valentijna Overeema.
Całą galę można uznać za udaną, chociaż większość z nas była pierwszy raz na KSW, więc możliwe że w wcześniejszych edycjach było jeszcze ciekawiej.
Z akcentów kibicowskich to na pewno widoczna była Wisła Płock bo jak że inaczej i ŁKS Łódź, który przyjechał tylko na walkę Bazalaka :-).
No i widoczne były … kobiety i jeszcze raz kobiety – jednogłośnie stwierdziliśmy, że nie było brzydkich dziewczyn na tej Galii.
Droga powrotna również minęła bez problemów i przed 7:00 dojechaliśmy do Radzionkowa.
Pozdrowienia dla Artura Sowińskiego!"
Tuż po 13:00 wyruszyliśmy busem do Płocka, a oprócz nas były również zwykłe osoby, które raczej nikomu nie kibicują.
Droga minęła bez problemów w miłej atmosferze i na godzinę przed galą meldujemy się pod konkretną halą, gdzie ogarniamy bilety i wchodzimy na naszą trybunę.
Hala prawie cała zapełniona, choć było jeszcze widać wolne miejsca z boku trybuny.
Dziwne jest to, że ludzie kupują o wiele droższe bilety VIP, z których widoczność jest zerowa, a o wiele lepsza jest z trybuny – tak przynajmniej było w Płocku.
Pierwsza walka miała rozpocząć się tuż po 20:00, jednak wszystko się przeciągało i prawie po 21:00 na ring wyszedł młodziutki Anzor Azhiev, który wygrał walkę i pokazał się z bardzo dobrej strony.
Nie bez powodu jest porównywalny do następcy Khalidova.
Następnie na ringu stanęło dwóch strongmenów Bazelak vs Waluś.
Oczywiście wygrał drugi z czego cieszyła się znaczna część hali, ponieważ Bazalak okazał się konfidentem o czym świadczyły przygotowane na trybunach transparenty pewnej ekipy „Z frajera nie zrobisz Fightera”, „Jebać konfidenta Kamila Bazelaka”.
Później już tylko oczekiwaliśmy na Extrafight, czyli walkę Artura Sowińskiego z Curtem Warburtonem.
Walka rozpoczęła się dobrze dla Kornika i był zdecydowanie lepszym zawodnikiem w stójce, lecz ostatecznie musiał uznać wyższość przeciwnika po końcowej walce w parterze, ale emocje były spore.
Następnie zostały dwie walki wieczoru, w której Jan Błachowicz pokonał dopiero po decyzji sędziów Mario Miranda, a Marcin Różalski został pokonany przez jednego z lepszych zawodników Valentijna Overeema.
Całą galę można uznać za udaną, chociaż większość z nas była pierwszy raz na KSW, więc możliwe że w wcześniejszych edycjach było jeszcze ciekawiej.
Z akcentów kibicowskich to na pewno widoczna była Wisła Płock bo jak że inaczej i ŁKS Łódź, który przyjechał tylko na walkę Bazalaka :-).
No i widoczne były … kobiety i jeszcze raz kobiety – jednogłośnie stwierdziliśmy, że nie było brzydkich dziewczyn na tej Galii.
Droga powrotna również minęła bez problemów i przed 7:00 dojechaliśmy do Radzionkowa.
Pozdrowienia dla Artura Sowińskiego!"
Dodane: 2012-02-29