No piro no party - Okiem kibica mecz z Jaworznem

Porządki na działce?  Mycie samochodu? Studia zaoczne? Rodzinne zakupy?  Odwiedziny u ciotki z Ciechocinka? Wizyta na targu w Będzinie? Koncert Bernadety Kowalskiej na dniach Miedar? Zawody wędkarskie na Grocie? Nie! Nic do cholery nie jest ważniejsze od sobotniego meczu ukochanej drużyny. Choćby kobieta darła na was mordę od 7:40, że tym razem zostajecie w domu, Wy pojawiacie się punktualnie na trybunie, by przez 90 minut dać upust całotygodniowym emocjom i zdzierać gardło w imię jedynie słusznego, górniczego herbu. Na tym polega życie fanatyka. Wyraz ma to tym silniejszy, gdy wiadomo, że na sektorze gości pojawią się kibice drużyny przeciwnej, co w naszych warunkach nie jest regułą. Ba, jest egzotyką! Takich dożyliśmy czasów, na naszej żółto-czarnej ziemi.




Ostatnia sobota to creme de la creme sezonu.
Spotkania ze Szczakowianką chcąc nie chcąc budzą dodatkowe emocje w szeregach radzionkowskiej młodzieży, czego nikomu nie trzeba specjalnie tłumaczyć. Budzą i już. Kleimy plakaty, robimy grafiki, przygotowujemy piro – tak, by w sobotę móc pokazać klasę godną Ruchu z Radzionkowa i pokazać ligowym rywalom ich miejsce w szeregu.
Z klubu docierają informacje o sporej ilości zamówionych przez gości biletów, co tylko potęguje w nas pozytywne emocje przed meczem.
Spotykamy się mniejszymi grupkami na mieście od samego rana, jemy wspólnie klasyczny sobotni, śląski ŻUR w jednej z okolicznych jadłodajni i powoli kierujemy się w stronę stadionu.
Tam czekają już znajome ryje.
Im bliżej meczu tym więcej w okolicy kręci się jednak psiarskich żmij.
Epicentrum policyjnej sraczki okazuje się ściągnięcie do Radzionkowa armatki wodnej i … szperaczy śmietnikowych. To nie żart.
Psy na kilka godzin przed meczem grzebią po śmietnikach na stadionie szukając naszych zabawek.
Osobiście wolelibyśmy już zawodowo przywdziać pomarańczowy strój i przyjąć się w Remondisie czy innej Albie – nie hańbiąc tym samym polskiego godła na mundurze, nie oszukując samych siebie co do swej prawdziwej profesji, a i można tam przy okazji zarobić więcej niż przeciętny krawężnik.
Jak widać te ameby umysłowe nawet tak prostej matematyki nie potrafią ogarnąć.
Nic więc dziwnego, że na stadionie nie znaleźli poszukiwanych dowodów zbrodni.
My natomiast wraz z rozpoczęciem meczu startujemy z dobrym dopingiem, pojawia się duże zaangażowanie w śpiewach na trybunie i … jeszcze większe zdziwienie.
Stado białych kasków pilnuje sektora gości, który tego dnia ... pozostaje pusty.
Niestety „fanatycznym drwalom” po raz kolejny zabrakło odwagi.
No cóż – może tak naprawdę to zwykli drwale, bo fanatyzmu raczej próżno szukać u gości odpuszczających mecz sezonu?
Nie nam to oceniać, kilkukrotnie jednak drwimy z jaworznian różnorakimi kibicowskimi przyśpiewkami.
Zarówno przygotowanymi specjalnie na tę okazję jak i klasycznymi hitami polskich stadionów.
W drugiej połowie odpalamy cały sprzęt, który przetransportowała nam na stadion pod różową, kusą sukienką siostra cioteczna samego komendanta Radzionkowa i bawimy się na młynie znakomicie ;-)
Komendant prawdopodobnie dowiadując się o tym fakcie staje się tak rozdrażniony, że prawdziwe cyrki z psiarnią mają dopiero nadejść.
Widząc co dzieje się wokół naszego boiska opuszczamy stadion wraz z ostatnim gwizdkiem.
Psiarnia wyłapuje przypadkowe osoby i próbuje im wlepiać wyssane z palca mandaty.
Insynuują swoje chore teorie z miłościwym panem komendantem na czele.
Pech chciał, że wszyscy bandyci, którzy tego dnia pojawili się na naszej trybunie i odpalali jakieś kolorowe świecidła ulotnili się niczym dym racy morskiej.
Nie ma zatem podstaw do karania przypadkowych osób, które punktują amebowiczów.
My wracamy w szampańskich nastrojach do domów, a radzionkowskie CSI przez długie godziny bada naszą trybunę.
Do teraz nie wiemy co tak naprawdę chcieli tam znaleźć.
Mamy nadzieję, że chociaż obsrał ich nasz ziomek – gołąb, który założył sobie gniazdo centralnie nad młynem.
Cała sobota na plus.
Póki co bez przypałów z niebieskimi, nadal pozostajemy jako jedyni niepokonani w lidze, co mieliśmy odpalić odpaliliśmy, a Ci co mieli na trybunie być – byli!
Karawana jedzie dalej, a jej następny przystanek to Katowice. Ave Radzionkowska brać!

P.




Dodane: 2021-10-05
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04