Dowód dominacji, czyli październikowa uczta fanatyków Ruchu.

Są w roku dni inne niż wszystkie, inne niż inne. Są dni, które w kalendarzu świecą się jasną łuną w podświadomości osoby przesuwającej czerwony prostokącik po planszy z datami. Nie chodzi tutaj o święta państwowe czy kościelne. Bynajmniej. Bywają dni absolutnie wyjątkowe!
A z uwagi na to, iż dane jest mi redagować stronę poświęconą wesołym przygodom kibiców Ruchu Radzionków, opowiem wam o sobocie.
Są bowiem takie soboty, na które prawdziwy fanatyk czeka z rozrzewnieniem. Takim też wyjątkowym dla nas dniem był pierwszy października.
 



Wszystkie powszechnie znane „wyjątkowe dni” wymagają uroczystej otoczki. Prawdą jednak jest, że najczęściej, za przygotowanie tych oklepanych i oczywistych dat, jak pierwsza komunia święta czy ślub odpowiedzialne są kobiety.
Żyją od wieków w przekonaniu, że są w tym najlepsze i my mężczyźni nie mamy wówczas zbyt wiele do powiedzenia.
To kobiety zamawiają torty odpowiednio dobrane do okazji, ustalają kiedy na stole ma pojawić się bogracz, decydują kiedy wjeżdżają Tymbaliki.
Gdyby to mężczyźni organizowali tego typu wydarzenia, byłyby to po prostu dobre imprezy z odpowiednio wyliczoną dawką wódki, jednak przemysł producentów winietek, balonów, zawieszek na alkohol, żenujących krawatów i innych jednorazowych śmieci runąłby jak domek z kart.
Mógłby to być ostateczny cios dla naszej gospodarki, która chwieje się ostatnio niczym menel pod żabką w listopadowe przedpołudnie.
Dla dobra całej społeczności, mężczyźni pozostawili organizacje „wyjątkowych dni” kobietom.
Z pewnymi odstępstwami rzecz jasna!
Jednym z nich jest wyjątkowy dzień na stadionie.
Uczta dla fanatyków trybun.
Uczta koneserów futbolu na najniższym poziomie.
Uczta dla nas! Uroczyste przygotowania rozpoczęliśmy od wymyślenia hasła, które za sprawą naszych artystów - malarzy przerodziło się w kolorowy transparent z klimatycznym ziomeczkiem na froncie.
Zakupiliśmy sowitą ilość pirotechniki, przygotowaliśmy zarówno grafiki zapraszające niezdecydowanych jak i te ofensywno - zaczepne dotykające bezpośrednio naszych rywali, bombardowaliśmy media społecznościowe i … oto jest. Nasz dzień!
Od rana nucisz pod nosem stadionowe hity.
Organizm od przebudzenia napierdala ponadnormatywną ilością endorfin. Wybija piętnasta.
Czas zwalnia, stajemy ramię przy ramieniu na trybunie i … zaczynamy radzionkowskie tango - argentino!
Pierwsze okrzyki odbijają się od okolicznych bloków.
Ciarki delikatnie przechodzą po skórze, a Ty wiesz że właśnie po to się urodziłeś.
„Jazda z kurwami” i startujemy.
Na temat sytuacji na boisku nie ma co się rozpisywać – czerwona kartka na początku meczu ustawia spotkanie i finalnie 2:3 w pizdę.
Za taki stan rzeczy klasycznie już wyżywamy się na sędziach jak i kopaczach naszych rywali.
Co do samych trybun jednak, to już zupełnie inna para kaloszy.
Gości co prawda w klatce okrągłe 0 do czego zdążyli nas przyzwyczaić, jednak my bawimy się w najlepsze.
Przyzwyczailiśmy się, że musimy być klasą samą dla siebie.
Doping stoi na całkiem niezłym poziomie, a trybunę opanowują dwukrotnie postacie żywcem wyjęte z filmu Krzyk.
Różni się jednak ich osprzęt, gdyż zamiast ostrych narzędzi  rozcinających trzewia dzierżą w dłoniach kolorowe świecidełka.
Najpierw wjeżdża wymieniona powyżej oprawa z ukłonem w stronę starszyzny naszych trybun, której jednostki nadal potrafią działać z nami.
Do transparentu „Niewielu nas zostało ze starej wiary” odpalamy race i machamy flagami.
Druga fala to już spontaniczne odpalenie różnych rodzajów pirotechniki jak race, czerwone stroboskopy czy świece dymne. 
Z kronikarskiego obowiązku należy dodać, że nasz sektor tego dnia ubarwiamy sześcioma płótnami.
Mimo porażki dziękujemy piłkarzom za walkę bo dali z siebie tego dnia wszystko i nikt nie odstawiał nogi, a nam z uśmiechem na ustach oglądało się reprezentantów Jaworzna raz po raz kładących się na murawie i jęczących jak panienki.
Tak to ma w Radzionkowie wyglądać zawsze!
Po meczu tradycyjnie już odbywa się policyjna łapanka i część składu za dobrą zabawę musi zapłacić dodatkową daninę na rzecz państwa.
Smutni panowie musieli spróbować zepsuć nam humory.
Co ciekawe po meczu kibice Szczakowianki ogłaszają zawieszenie działalności przez to, że nie pojawili się na najważniejszym meczu sezonu.
Cóż … jeśli to było faktycznym powodem to decyzję należało podjąć kilka dobrych lat temu … Nas oświadczenie Drwali przyprawia o delikatny uśmiech i pozostaje pewnym dowodem dominacji w tej nudnej jak trzy i pół tysiąca odcinków „Na wspólnej” lidze.






Dodane: 2022-10-10
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04