Prasa: Marcel Różanka nie zapomina o Cidrach.

W marcowym numerze "Ciderland" ukazał się wywiad z byłym piłkarzem Ruchu, a obecnie gwiazdą zespołu "Oberschlesien", Marcelem Rożanką.
Każdy Marcela pamięta pewnie z tego, jak był bardzo zżyty z kibicami i szanowany za podejście do barw. Tym razem również o nas nie zapomniał ...

Na pytanie " W Ruchu Radzionków grałeś przez ponad cztery lata. Jak podsumujesz ten okres?" Marcel Różanka odpowiedział:
" Na pewno ten okres na zawsze zostanie w moim sercu. Bo tu przecież przeżyłem najlepszy mój czas jako sportowiec.
Ciepło będę wspominał sam klub, jako nastawiony na wynik, na ofensywną, widowiskową grę. Nigdy nie zapomnę piłkarzy i trenerów, z którymi współtworzyłem drużynę i tej atmosfery w szatni.
A była ona naprawdę wyjątkowa, a mam przecież porównanie z innymi klubami.
Coś w klimacie tej radzionkowskiej szatni jest rzeczywiście szczególnego, bo kto by w drużynie nie grał, kto by nie był jej trenerem, to ta znakomita atmosfera zawsze będzie.
Ale najbardziej w pamięci zostaną ludzie, którzy przychodzili na nasze mecze i którzy tak dobrze mnie przyjęli i okazywali mi wielki szacunek i sympatię.
Za to jestem im bardzo wdzięczny i zawsze będę o nich tylko ciepło mówił.
Na czele ze świętej pamięci Starszym, z którym wiele razy rozmawiałem i który był do mnie niesłychanie pozytywnie nastawiony.
Ale podobnie też było z innymi kibicami.
Myślę, że oni widzieli we mnie człowieka stąd, zauważyli to, że się zawsze angażuję na sto procent. A ja jako piłkarz zawsze musiałem wiedzieć - i dobrze by każdy piłkarz o tym wiedział - że jeśli nie żyjesz dobrze z kibicami, to jako piłkarz jesteś skończony.
I ja kierując się tą zasadą niezależnie od wyniku zawsze byłem pierwszy przy kibicach, zawsze pierwszy przybijałem im piątki, zawsze z każdym byłem gotów porozmawiać. I na prawdę bardzo się w to szczerze wczułem, a dzięki temu zawsze czułem wielkie wsparcie trybun, które dodawało skrzydeł.
Piłkarz nie może grać dla siebie, musi wiedzieć, że przede wszystkim gra tych kibiców, którzy kupują bilety na mecze, którzy jeżdżą za nim na wyjazdy.
A jeśli chce tych kibiców rozpalić, to sam musi płonąć jak żywa pochodnia.
Bo tylko w taki sposób mogą Cię spotkać potem takie przepiękne chwile, jakie ja przeżyłem, gdy graliśmy z moim poprzednim zespołem na prezentacji w Centrum Kultury "Karolinka".
Ja wtedy już rok nie byłem przecież piłkarzem Ruchu, a mimo to cała sala długo skandowała moje nazwisko.
Łzy szczęścia mi w oczach stawały. Takich chwil się nigdy nie zapomina!"

Dodane: 2013-03-29
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04