O jesieni słów kilka.
Tak naprawdę większość z nas nawet się nie „odwróciła, a znowu wylądowaliśmy ligę wyżej i to już na zaplecze ekstraklasy, gdzie znajdują się znane ekipy zasłużone dla Polskiego ruchu kibicowskiego np. ŁKS Łódź czy GKS Katowice, choć w 2 lidze również nie narzekano na skład ligi ...Z roku na rok nasi piłkarze wspinali się coraz wyżej i przyzwyczajali nas do sukcesów, lecz teraz każdy ma świadomość tego, że w 1 lidze wylądowaliśmy na kilka lat.
Chyba, że ktoś wierzy w awans do ekstraklasy jak za dawnych lat, ale z czym ? Jak stadion buduje się od kilku lat tylko na papierze.
Podczas rudny jesiennej kibicom na pewno utkwiły w pamięci dwa spotkania na których się coś działo.
Mecz domowy z GKSem Katowice oraz wyjazd na Odrę Wodzisław, czyli tu i tu derby.
Pierwszy z Gieksą przyciągnął na Narutowicza 11 rekordową liczbę widzów od czasów pierwszej ligi, a w młynie tego dnia pojawiło się znacznie więcej fanów, niż dotychczas.
Przed meczem dzielnice robiły zbiórki, by udać się razem na stadion i właśnie jedna z nich, która wyruszyła w stronę stadionu w około 60 osób natrafiła na sportową ekipę Górnika Zabrze i Gieksy.
Długo nie trzeba było czekać, a znacznie większa, połączona ekipa ruszyła w naszą stronę, przeganiając nas na pobliskie osiedle.
Ta sama ekipa Górnika i Gieksy po chwili również obiła i przegoniła Polonię Bytom, która w większej ekipie chodziła w okolicach stadionu.
Podczas samego meczu na trybunach panowała wspaniała atmosfera, a grupa ultras South Inferno przygotowała oprawę, która składała się z sektorówki przedstawiającej dwóch TeRRorystów oraz okoliczne blokowiska, a na płocie zawisł transparent „Rozsadzając dopingiem bloki żółto-czarnych rewirów”. Jako ciekawostkę napiszemy, że chłopaki z SI’04 malując bloki wzorowali się właśnie na pobliskim osiedlu i wszystko malowane było ze zdjęcia zrobionego przed meczem.
Oprócz tego podczas meczu można było jeszcze zobaczyć pasy materiału wraz z chorągiewkami oraz stroboskopy z dużymi flagami.
Swoje pięć minut mieli też nasi rywale za miedzy, którzy wywiesili na jednym z bloków transparent dotyczący Nas, Górnik oraz Giekse.
Nasza reakcja była szybka, ale bez skuteczna, gdyż duża grupa kibiców chciała wybiec ze stadionu, lecz ochrona i policja była szybsza i zamknęła kasę.

Drugi z wymienionych meczy to wyjazd na Odrę Wodzisław, gdzie wybrało się 190 osób.
Z samego Radzionkowa wyjechaliśmy spóźnieni i gdy dojechaliśmy pod stadion na sam gwizdek okazało się, że działacze z Wodzisławia zapomnieli otworzyć dla nas kasę i przygotować bilety.
Obiecano, że szybko wejdziemy, jednak ta sytuacja trwała do 20 minuty spotkania. W tym czasie próbowano dwa razy wjechać z bramą, jednak bez skutku.
Razem z nami w Wodzisławiu był jeden z członków zarządu, który próbował porozmawiać z działaczami z Wodzisławiu, jednak skończyło się to dla niego … powinięciem przez policję i grzywną 1000 zł. Po czym dochodzi do starcia z policją, gdyż chcieliśmy odbić chłopaka i po części się udało, tylko z grzywną.
Gdy udało się w końcu wszystkim wejść na sektor zaczynamy regularny doping i wywieszamy flagi.
Podczas meczu sporo bluzg, a nawet część kibiców z Wodzisławia postanowiła przyjść w okolice naszego sektora, by tylko bluzgać i podbiegać do płotu z różnymi gestami. Z początku próbowaliśmy nie reagować, ale później odpowiedzieliśmy raz, drugi i się zaczęło.
Po meczu pod autokarami ponownie dochodzi do przepychanek z policją, która próbowała nas do nich wsadzić jak najszybciej. Dużo gazu, pałki w ruch i późnym wieczorem dojechaliśmy do Radzionkowa.

To były dwa najważniejsze mecze w tej rundzie, jednak oprócz nich odbyły się również inne ciekawe spotkania.
Na inaugurację podejmowaliśmy na naszym stadionie MKS Kluczbork. Frekwencja szacowana była na ponad 2 tyś. Jednak to nie przeniosło się na liczbę w młynie, bo raczej większość jeszcze myślała o wakacjach niż o meczu.

Następnie 23 kibiców w tym 13 chłopaków z Dozametu Nowa Sól wybrało się na daleki wyjazd do Gorzowa, gdzie w zasadzie tylko raz zaznaczyli swoją obecność.

Kolejnym naszym rywalem była Sandecja Nowa Sącz, która przyjechała w 400 osób wraz ze zgodami.
Sektor gości prezentował się dobrze pod każdym względem i była to najlepsza ekipa w rundzie jesiennej, która odwiedziła nasz stadion. Nas w młynie 200-250 i na tym meczu zaczęliśmy naszą akcję związaną z „elektryzującym wrześniem”, czyli wcześniej opisanymi meczami z Gieksą, Odrą oraz ŁKSem Łódź.

Górnik Polkowice to nasz kolejny wyjazdowy rywali w województwie dolnośląskim pojawiło się nas 50, a wraz z nami ponownie 5 kibiców z Nowej Soli.
Każdy z tego meczu na pewno zapamięta ulewę, jak przeszła nad Polkowicami i mimo porażki, przez większość spotkania panowała super zabawa bez koszulek.

Akcję „Elektryzujący Wrzesień” zakończyliśmy wyjazdem na ŁKS Łódź, gdzie pojechaliśmy w 50.
Liczyliśmy, że będzie większe zainteresowanie tym meczem, lecz do miasta Łodzi wybrało się tylu, a nie więcej kibiców i zapewne nikt tego nie żałował, a wręcz przeciwnie.
W ciągu spotkania każdy z nas „podniecał się” atmosferą na ŁKSie, dopingiem i starannie przygotowaną oprawą – a to tylko mecz z nami i każdy się domyślał, jaki kocioł musi być podczas derbów z Widzewem.
W ciągu spotkania próbowaliśmy śpiewać i jak się okazało po meczu, byliśmy lepiej słyszalni niż nie jedna ekipa, która pojawiła się w większej liczbie.

Następnie na drugi koniec Polski, a zarazem na najdalszy wyjazd, czyli na Flotę Świnoujście pofatygowało się pojechać 14 kibiców.
W zasadzie była to wycieczka połączona z meczem, gdyż wyjazd składał się z grubego melanżu od samych Katowic, rejsem promem i spacerami po plaży.

Kolejnym rywalem był znowu klub z Pomorza, tym razem Pogoń Szczecin i mecz rozgrywany był przy Narutowicza, jednak jak by nie było to Radzionków raz do roku obchodzi … dni morza, więc coś tam nas łączy :) W młynie około 170 osób i każdy oczekiwał na kibiców ze Szczecina, bo cały czas byli w drodze i ostatecznie dojechali na ostatnie 20 minut meczu.
Weszli, pośpiewali w naszą stronę i wyszli – tak można ich opisać.

Na przedmieściach Warszawy, a dokładnie w Ząbkach pojawiło się 7 osób w tym jedna panna. Podczas meczu straszne nudy i kompromitacja naszych piłkarzy. W drodze powrotnej jedno z samochodów zostało zaatakowane na trasie przez Dolcan Ząbki i Hutnik Warszawa. Po krótkim starciu górą Warszawiacy.

Po Dolcanie na własnym stadionie podejmowaliśmy Piast Gliwice, czyli kolejne derby, lecz już bez większego ciśnienia jak poprzednie.
Przed tym spotkaniem ku naszemu zaskoczeniu piłkarze wyszli dopiero po 10 minutach.
Była to forma protestu przeciwko złej sytuacji w klubie, która kibicom się nie spodobała i 200 serpentyn zostało wyrzuconych na wyjście piłkarzy Piasta.
Ultrasi oprócz serpentyn przygotowali sektorówkę z napisem „Danie Dnia” i kucharzem w radzionkowskich barwach, który na tacy miał kurczaka w barwach Piasta.
W drugiej połowie kibice z Gliwic wybiegli na murawę w 10 osób, lecz jeszcze szybciej wrócili niż wybiegli. Po tym zdarzeniu przez dłuższy czas rzucali krzesełkami w ochronę stojącą przy płocie.
Po meczu również mogło być ciekawie, gdy podeszliśmy bliżej sektora gości, wtedy Piast wybiegł do bufora, lecz szybko zareagowała ponownie ochrona. Z nudnego początku zrobiły się ciekawe derby.

I na sam koniec czekał nas wyjazd na Wartę Poznań, gdzie mecze rozgrywane są na stadionie Lecha Poznań, tak więc każdy z nas miał okazję zobaczyć normalny stadion, gdzie będą rozgrywane mecze na „Ojro 2012”.
W dniu meczu dowiadujemy się, że prezes Tomasz Baran dofinansuje nam wyjazd, lecz tą wiadomość zostawiliśmy aż do podróży, by uniknąć sytuacji, że wyjazd jest tańszy i wszyscy będą chcieli jechać. Była to nagroda dla wszystkich, którzy już z początku się zapisali.
Ostatecznie w Poznaniu było nas 75 w tym dwie panny. Jako jedyni na stadionie prowadziliśmy doping, który niósł się po pustym gigancie.

Na Podbeskidziu oprócz kilkunastu kibiców incognito, nikt oficjalnie się nie pojawił przez „remont” sektora gości.
Oprócz meczów ligowych 7 naszych kibiców było obecnych na meczu kadry z WKS i również w Poznaniu.
Chyba, że ktoś wierzy w awans do ekstraklasy jak za dawnych lat, ale z czym ? Jak stadion buduje się od kilku lat tylko na papierze.
Podczas rudny jesiennej kibicom na pewno utkwiły w pamięci dwa spotkania na których się coś działo.
Mecz domowy z GKSem Katowice oraz wyjazd na Odrę Wodzisław, czyli tu i tu derby.
Pierwszy z Gieksą przyciągnął na Narutowicza 11 rekordową liczbę widzów od czasów pierwszej ligi, a w młynie tego dnia pojawiło się znacznie więcej fanów, niż dotychczas.
Przed meczem dzielnice robiły zbiórki, by udać się razem na stadion i właśnie jedna z nich, która wyruszyła w stronę stadionu w około 60 osób natrafiła na sportową ekipę Górnika Zabrze i Gieksy.
Długo nie trzeba było czekać, a znacznie większa, połączona ekipa ruszyła w naszą stronę, przeganiając nas na pobliskie osiedle.
Ta sama ekipa Górnika i Gieksy po chwili również obiła i przegoniła Polonię Bytom, która w większej ekipie chodziła w okolicach stadionu.
Podczas samego meczu na trybunach panowała wspaniała atmosfera, a grupa ultras South Inferno przygotowała oprawę, która składała się z sektorówki przedstawiającej dwóch TeRRorystów oraz okoliczne blokowiska, a na płocie zawisł transparent „Rozsadzając dopingiem bloki żółto-czarnych rewirów”. Jako ciekawostkę napiszemy, że chłopaki z SI’04 malując bloki wzorowali się właśnie na pobliskim osiedlu i wszystko malowane było ze zdjęcia zrobionego przed meczem.
Oprócz tego podczas meczu można było jeszcze zobaczyć pasy materiału wraz z chorągiewkami oraz stroboskopy z dużymi flagami.
Swoje pięć minut mieli też nasi rywale za miedzy, którzy wywiesili na jednym z bloków transparent dotyczący Nas, Górnik oraz Giekse.
Nasza reakcja była szybka, ale bez skuteczna, gdyż duża grupa kibiców chciała wybiec ze stadionu, lecz ochrona i policja była szybsza i zamknęła kasę.

Drugi z wymienionych meczy to wyjazd na Odrę Wodzisław, gdzie wybrało się 190 osób.
Z samego Radzionkowa wyjechaliśmy spóźnieni i gdy dojechaliśmy pod stadion na sam gwizdek okazało się, że działacze z Wodzisławia zapomnieli otworzyć dla nas kasę i przygotować bilety.
Obiecano, że szybko wejdziemy, jednak ta sytuacja trwała do 20 minuty spotkania. W tym czasie próbowano dwa razy wjechać z bramą, jednak bez skutku.
Razem z nami w Wodzisławiu był jeden z członków zarządu, który próbował porozmawiać z działaczami z Wodzisławiu, jednak skończyło się to dla niego … powinięciem przez policję i grzywną 1000 zł. Po czym dochodzi do starcia z policją, gdyż chcieliśmy odbić chłopaka i po części się udało, tylko z grzywną.
Gdy udało się w końcu wszystkim wejść na sektor zaczynamy regularny doping i wywieszamy flagi.
Podczas meczu sporo bluzg, a nawet część kibiców z Wodzisławia postanowiła przyjść w okolice naszego sektora, by tylko bluzgać i podbiegać do płotu z różnymi gestami. Z początku próbowaliśmy nie reagować, ale później odpowiedzieliśmy raz, drugi i się zaczęło.
Po meczu pod autokarami ponownie dochodzi do przepychanek z policją, która próbowała nas do nich wsadzić jak najszybciej. Dużo gazu, pałki w ruch i późnym wieczorem dojechaliśmy do Radzionkowa.

To były dwa najważniejsze mecze w tej rundzie, jednak oprócz nich odbyły się również inne ciekawe spotkania.
Na inaugurację podejmowaliśmy na naszym stadionie MKS Kluczbork. Frekwencja szacowana była na ponad 2 tyś. Jednak to nie przeniosło się na liczbę w młynie, bo raczej większość jeszcze myślała o wakacjach niż o meczu.

Następnie 23 kibiców w tym 13 chłopaków z Dozametu Nowa Sól wybrało się na daleki wyjazd do Gorzowa, gdzie w zasadzie tylko raz zaznaczyli swoją obecność.

Kolejnym naszym rywalem była Sandecja Nowa Sącz, która przyjechała w 400 osób wraz ze zgodami.
Sektor gości prezentował się dobrze pod każdym względem i była to najlepsza ekipa w rundzie jesiennej, która odwiedziła nasz stadion. Nas w młynie 200-250 i na tym meczu zaczęliśmy naszą akcję związaną z „elektryzującym wrześniem”, czyli wcześniej opisanymi meczami z Gieksą, Odrą oraz ŁKSem Łódź.

Górnik Polkowice to nasz kolejny wyjazdowy rywali w województwie dolnośląskim pojawiło się nas 50, a wraz z nami ponownie 5 kibiców z Nowej Soli.
Każdy z tego meczu na pewno zapamięta ulewę, jak przeszła nad Polkowicami i mimo porażki, przez większość spotkania panowała super zabawa bez koszulek.

Akcję „Elektryzujący Wrzesień” zakończyliśmy wyjazdem na ŁKS Łódź, gdzie pojechaliśmy w 50.
Liczyliśmy, że będzie większe zainteresowanie tym meczem, lecz do miasta Łodzi wybrało się tylu, a nie więcej kibiców i zapewne nikt tego nie żałował, a wręcz przeciwnie.
W ciągu spotkania każdy z nas „podniecał się” atmosferą na ŁKSie, dopingiem i starannie przygotowaną oprawą – a to tylko mecz z nami i każdy się domyślał, jaki kocioł musi być podczas derbów z Widzewem.
W ciągu spotkania próbowaliśmy śpiewać i jak się okazało po meczu, byliśmy lepiej słyszalni niż nie jedna ekipa, która pojawiła się w większej liczbie.

Następnie na drugi koniec Polski, a zarazem na najdalszy wyjazd, czyli na Flotę Świnoujście pofatygowało się pojechać 14 kibiców.
W zasadzie była to wycieczka połączona z meczem, gdyż wyjazd składał się z grubego melanżu od samych Katowic, rejsem promem i spacerami po plaży.

Kolejnym rywalem był znowu klub z Pomorza, tym razem Pogoń Szczecin i mecz rozgrywany był przy Narutowicza, jednak jak by nie było to Radzionków raz do roku obchodzi … dni morza, więc coś tam nas łączy :) W młynie około 170 osób i każdy oczekiwał na kibiców ze Szczecina, bo cały czas byli w drodze i ostatecznie dojechali na ostatnie 20 minut meczu.
Weszli, pośpiewali w naszą stronę i wyszli – tak można ich opisać.

Na przedmieściach Warszawy, a dokładnie w Ząbkach pojawiło się 7 osób w tym jedna panna. Podczas meczu straszne nudy i kompromitacja naszych piłkarzy. W drodze powrotnej jedno z samochodów zostało zaatakowane na trasie przez Dolcan Ząbki i Hutnik Warszawa. Po krótkim starciu górą Warszawiacy.

Po Dolcanie na własnym stadionie podejmowaliśmy Piast Gliwice, czyli kolejne derby, lecz już bez większego ciśnienia jak poprzednie.
Przed tym spotkaniem ku naszemu zaskoczeniu piłkarze wyszli dopiero po 10 minutach.
Była to forma protestu przeciwko złej sytuacji w klubie, która kibicom się nie spodobała i 200 serpentyn zostało wyrzuconych na wyjście piłkarzy Piasta.
Ultrasi oprócz serpentyn przygotowali sektorówkę z napisem „Danie Dnia” i kucharzem w radzionkowskich barwach, który na tacy miał kurczaka w barwach Piasta.
W drugiej połowie kibice z Gliwic wybiegli na murawę w 10 osób, lecz jeszcze szybciej wrócili niż wybiegli. Po tym zdarzeniu przez dłuższy czas rzucali krzesełkami w ochronę stojącą przy płocie.
Po meczu również mogło być ciekawie, gdy podeszliśmy bliżej sektora gości, wtedy Piast wybiegł do bufora, lecz szybko zareagowała ponownie ochrona. Z nudnego początku zrobiły się ciekawe derby.

I na sam koniec czekał nas wyjazd na Wartę Poznań, gdzie mecze rozgrywane są na stadionie Lecha Poznań, tak więc każdy z nas miał okazję zobaczyć normalny stadion, gdzie będą rozgrywane mecze na „Ojro 2012”.
W dniu meczu dowiadujemy się, że prezes Tomasz Baran dofinansuje nam wyjazd, lecz tą wiadomość zostawiliśmy aż do podróży, by uniknąć sytuacji, że wyjazd jest tańszy i wszyscy będą chcieli jechać. Była to nagroda dla wszystkich, którzy już z początku się zapisali.
Ostatecznie w Poznaniu było nas 75 w tym dwie panny. Jako jedyni na stadionie prowadziliśmy doping, który niósł się po pustym gigancie.

Na Podbeskidziu oprócz kilkunastu kibiców incognito, nikt oficjalnie się nie pojawił przez „remont” sektora gości.
Oprócz meczów ligowych 7 naszych kibiców było obecnych na meczu kadry z WKS i również w Poznaniu.
Dodane: 2011-01-15