Ruch Radzionków - GKS Katowice
19 września 2010 roku na długo zapamiętają Radzionkowscy fani, w tym dniu odbyły się prawdziwe derby przy Narutowicza 11, których nie było od kilku lat. Drugi mecz w naszej akcji ‘Elektryzujący Wrzesień’ wypadł jeszcze bardziej elektryzująco niż wyjazd do Wodzisławia
Jak żadne inne mecze derby rządzą się swoimi prawami, a emocje związane z nimi są większe niż zwykle, dało się to zauważyć na dzielnicach już tydzień przed meczem.
Więcej niż zwykle pojawiło się plakatów na dzielnicach, gdyż przed derbami wyszliśmy z założenia, że najważniejsza jest reklama w rzeczywistości, niż w internecie, dlatego również plakaty zawisły w Tarnowskich Górach, gdzie lokalny klub gra tylko w okręgówce.
W dniu meczu kibice zbierali się od samego rana, a na jednej z dzielnic gościliśmy 5 chłopaków z Dozametu Nowa Sól – dzięki za wsparcie.
Gdy zbliżała się godzina meczu jedna z dzielnic w sile 60-70 osób postanowiła wyruszyć na stadion nie spodziewając się aż tylu atrakcji. Najpierw policja przeszkadzała w marszu, zawijając dwie osoby za picie alkoholu, a następnie po dojściu pod stadion za bloków wyłoniła się ponad stu osobowa grupa. Pierwsza myśl – Polonia Bytom, jednak jak się okazało po chwili była to Gieksa z Górnikiem, która tego dnia można powiedzieć, „porządziła” pod stadionem najpierw przeganiając naszą grupę, a następnie w okolicach stadionu obijając bez problemów Polonie Bytom.
Po kilkunastu minutach obie grupy znikły, a nasi kibice idąc do kasy zauważają chłopaka z Katowic, który leżał na ziemi. Pomogliśmy mu wstać i został odprowadzony pod swój sektor.
Na meczu 3 tyś. Widzów co jest rekordem od 1 ligi, w młynie zaś jakieś 400 osób.
Główną oprawę derbów stanowiła duża sektorówka z napisem „TeRRoryści” oraz namalowanym herbem pomiędzy blokami i dwoma terrorystami, a na płocie zawisł transparent o treści „Rozsadzając bloki żółto-czarnych rewirów”. Tej prezentacji miało nie być, gdyż Ultrasi nie posiadali miejsca do przygotowania, jednak na trzy dni przed meczem udało się wszystko ogarnąć i na szczęście zdążyć. Oprócz tego zostały pokazane machajki wraz z pasami materiału, a w drugiej połowie stroboskopy z większymi flagami.
Doping również mógł się podobać ze względu na liczbę w młynie jak i zabawę przez cały mecz. Najlepszym momentem chyba było ostatnie 15 minut, gdzie śpiewana była cały czas jedna piosenka. Bluzg na meczu zero i mimo, że derby to derby to nie jesteśmy wrogo do siebie nastawieni. W drugiej połowie swoje pięć minut mieli również lokalni rywale, którzy na jednym z bloków rozwiesili transparent obrażający nas, Górnik i GKS Katowice. Szybko próbujemy wybiec ze stadionu, lecz ochrona zamyka bramę, więc postanawiamy przeskoczyć płot obok, ale po chwili widzimy nadjeżdżające psy i do niczego nie dochodzi.
GKSu Katowice na sektorze 550, czyli tyle ile otrzymali biletów, jednak widać było, że na naszych trybunach również zasiadały pikniki z Katowic, a część osób została pod kasą. W pierwszej połowie zaprezentowali oprawę złożoną z sektorówki i transparentu, w drugiej odpalili pirotechnikę. Doping słaby, choć wiadomo, ułożenie sektorów robi też swoje.
Na koniec można rzec – derby, derby i po derbach. Dla nas udanych, bo nikt nie spodziewał się tak dużej frekwencji, a wszystko dzięki dobrej reklamie przed meczem, gdzie spora część osób poświęciła swoje pieniądze i czas na to, by ten mecz wszyscy zapamiętali na długo.
Więcej niż zwykle pojawiło się plakatów na dzielnicach, gdyż przed derbami wyszliśmy z założenia, że najważniejsza jest reklama w rzeczywistości, niż w internecie, dlatego również plakaty zawisły w Tarnowskich Górach, gdzie lokalny klub gra tylko w okręgówce.
W dniu meczu kibice zbierali się od samego rana, a na jednej z dzielnic gościliśmy 5 chłopaków z Dozametu Nowa Sól – dzięki za wsparcie.
Gdy zbliżała się godzina meczu jedna z dzielnic w sile 60-70 osób postanowiła wyruszyć na stadion nie spodziewając się aż tylu atrakcji. Najpierw policja przeszkadzała w marszu, zawijając dwie osoby za picie alkoholu, a następnie po dojściu pod stadion za bloków wyłoniła się ponad stu osobowa grupa. Pierwsza myśl – Polonia Bytom, jednak jak się okazało po chwili była to Gieksa z Górnikiem, która tego dnia można powiedzieć, „porządziła” pod stadionem najpierw przeganiając naszą grupę, a następnie w okolicach stadionu obijając bez problemów Polonie Bytom.
Po kilkunastu minutach obie grupy znikły, a nasi kibice idąc do kasy zauważają chłopaka z Katowic, który leżał na ziemi. Pomogliśmy mu wstać i został odprowadzony pod swój sektor.
Na meczu 3 tyś. Widzów co jest rekordem od 1 ligi, w młynie zaś jakieś 400 osób.
Główną oprawę derbów stanowiła duża sektorówka z napisem „TeRRoryści” oraz namalowanym herbem pomiędzy blokami i dwoma terrorystami, a na płocie zawisł transparent o treści „Rozsadzając bloki żółto-czarnych rewirów”. Tej prezentacji miało nie być, gdyż Ultrasi nie posiadali miejsca do przygotowania, jednak na trzy dni przed meczem udało się wszystko ogarnąć i na szczęście zdążyć. Oprócz tego zostały pokazane machajki wraz z pasami materiału, a w drugiej połowie stroboskopy z większymi flagami.
Doping również mógł się podobać ze względu na liczbę w młynie jak i zabawę przez cały mecz. Najlepszym momentem chyba było ostatnie 15 minut, gdzie śpiewana była cały czas jedna piosenka. Bluzg na meczu zero i mimo, że derby to derby to nie jesteśmy wrogo do siebie nastawieni. W drugiej połowie swoje pięć minut mieli również lokalni rywale, którzy na jednym z bloków rozwiesili transparent obrażający nas, Górnik i GKS Katowice. Szybko próbujemy wybiec ze stadionu, lecz ochrona zamyka bramę, więc postanawiamy przeskoczyć płot obok, ale po chwili widzimy nadjeżdżające psy i do niczego nie dochodzi.
GKSu Katowice na sektorze 550, czyli tyle ile otrzymali biletów, jednak widać było, że na naszych trybunach również zasiadały pikniki z Katowic, a część osób została pod kasą. W pierwszej połowie zaprezentowali oprawę złożoną z sektorówki i transparentu, w drugiej odpalili pirotechnikę. Doping słaby, choć wiadomo, ułożenie sektorów robi też swoje.
Na koniec można rzec – derby, derby i po derbach. Dla nas udanych, bo nikt nie spodziewał się tak dużej frekwencji, a wszystko dzięki dobrej reklamie przed meczem, gdzie spora część osób poświęciła swoje pieniądze i czas na to, by ten mecz wszyscy zapamiętali na długo.
Dodane: 2010-09-26