Okiem kibica - podsumowanie wiosny 2010

Czas na podsumowanie rundy wiosennej w wykonaniu radzionkowskich kibiców. Była to runda można powiedzieć bardzo specyficzna i wyjątkowa z tego powodu, iż co chwile mecze były przekładane z różnych powodów, a oczywiście jak przekładać to tylko na środek tygodnia, co jest dla kibica utrudnieniem ...

Na przykład mecz z Elaną Toruń był przekładany dwa razy i w końcu nie wiadomo było, kiedy się odbędzie. Jadąc do Bydgoszczy w 100 osób musieliśmy zawrócić z pod Częstochowy z powodu katastrofy w Smoleńsku, Polkowice odwołane przez złe warunki atmosferyczne i w taki sposób mijała nam runda.
Wszystkie te utrudnienia wynagrodził nam nasz zespół, który ponownie awansował do 1 ligi i kolejny raz mogliśmy się cieszyć na koniec sezonu z pierwszego miejsca w lidze!
Wiosnę rozpoczęliśmy konkretnie od najciekawszego meczu z Zagłębiem Sosnowiec. Pierwotnie pierwszym rywalem miała być Olimpia Grudziądź, ale też ten mecz został przełożony z powodu katastrofy w Smoleńsku. Jak to bywa przed takimi spotkaniami jak z Zagłębiem mobilizacja była wielka w całym Radzionkowie i okolicznych fan Clubach i dzięki dobrej reklamie na zbiórce w Radzionkowie stawiło się około 100 osób, a na jednej z bytomskich dzielnic Sójcze – 60 osób.
Na samym meczu 3 tyś. Widzów z czego 300 w młynie, który tego dnia dopingował z całych sił, a już w 5 minucie strzelona bramka nakręciła nas na jeszcze lepszą zabawę. Zagłębie od początku miało problemy z wejściem na sektor i w pewnym momencie postanowili wszyscy go opuścić, lecz ostatecznie wchodzą ponownie.
Ultrasi z grupy South Inferno również przygotowali się do meczu odpowiednio i główną oprawę tworzyła sektorówka „CIDERLAND” z transparentem „Żółto-czarna Ojczyzna” i ta prezentacja w późniejszym czasie zajęła 5 miejsce na najlepszą choreografię lutego i marca. Oprócz tego machano jeszcze balonami w barwach w asyście sreberek i choć wydaje się, że ten układ to nic trudnego to końcowy efekt mógł się podobać, bo przypominał trochę wcześniejsze lata, gdzie oprawy składały się głównie z balonów, czy kartoników ułożonych w nieskomplikowane wzory.
Następnie w 10 osób wybraliśmy się do Wągrowca. Liczba skromna, lecz większego zainteresowania tym wyjazdem wśród kibiców nie było. Na pewno większym zainteresowaniem cieszył się wyjazd na Zawisze Bydgoszcz, gdyż był to dla nas priorytet i chcieliśmy pokazać, że nie tylko na bliskie wyjazdy potrafimy pojechać w dobrej liczbie. W Radzionkowie zbieramy się z samego rana i nieświadomi niczego wyruszamy w 100, z czego 90 to ekipa autokarowa ! Będąc już w trasie, a dokładnie w okolicach Częstochowy otrzymujemy wiadomość o tym, że para prezydyncka wraz z innymi ludźmi zginęła w katastrofie lotniczej i po kilku minutach jest już pewne, że mecz zostanie przełożony i musieliśmy wrócić do Radzionkowa.
Miał to być najlepszy wyjazd w ostatnich latach, bo w takiej liczbie podróżowaliśmy na drugi koniec Polski chyba za czasów ekstraklasy, na Wisłę Płock, ale niestety nie jesteśmy w stanie przewidzieć wypadków i każdy zrozumiał, że trzeba uszanować ofiary wypadku.
Górnik Polkowice to kolejny rywal na naszej drodze i ten mecz odbył się w środę, gdyż pierwszy na który było zapisanych już 90 osób, został przełożony z powodu złych warunków. Na drugie spotkanie wybrało się 30 kibiców z flagą śp.Starszy. Prowadziliśmy sporadyczny doping, a gospodarzy w zorganizowanej grupie nie stwierdzono oprócz gościa, który cały mecz walił w bęben.
W kolejny majowy weekend podejmowaliśmy na własnym stadionie Raków Częstochowa, który przyjechał w niecałe 400 osób i zaprezentował się bardzo dobrze na tle innych rywali goszczących w Radzionkowie. Natomiast nas w młynie tylko 200, być może inni wybrali spacery z dziewczynami, my jednak wolimy sobotę spędzić na sektorze dopingując naszą drużynę, choć tego dnia było ciężko, gdyż obiektywnie patrząc to Raków dopingował trochę głośniej.
W czasie meczu zaprezentowaliśmy jedną oprawę, która składała się z sektorówki w nietypowym kształcie, bo w postaci koła z herbem w środku i napisem „Zawsze Wierni” na obrębie. Na płocie znów zawisł duży transparent Ruch Radzionków i wszystko to dopełniły małe chorągiewki.
Następnie wybieramy się na Zawisze Bydgoszcz i było to nasze drugie podejście, tym razem bardzo skromne, bo tylko 22 kibiców postanowiło się wybrać w środku tygodnia do Bydgoszczy. Droga przebiegała spokojnie, choć dwie osoby musiały cały czas siedzieć na krzesłach z restauracji, bo brakło miejsca w busiku, a dwóch najmłodszych deklarowało nawet jazdę na podłodze, byle dojechać na mecz :).
Po drodze jeszcze zatrzymujemy się na dłużej w Koninie, gdzie część udaje się na stację, a część na pobliskie osiedla po zakupy. Na samym meczu zaznaczyliśmy kilka razy swoją obecność, gdyż nie było szans się przebić przez doping Zawiszy i próbowaliśmy wykorzystać ich przerwy w dopingu. W ostatniej minucie dostajemy bramkę w plecy i opuszczamy sektor w smutnych nastrojach i udajemy się w drogę powrotną.
Kolejnym naszym rywalem na drodze byli Czarni z Żagania. W zasadzie rywal słaby, ale widząc sytuację w młynie na wcześniejszych meczach postanowiono wprowadzić poprawki, aby iść cały czas do przodu, a nie w tył.
W młynie prawie 200 osób, debiut zaliczył nowy młynowy, kupiono nowy bęben i postawiono pierwsze gniazdo w historii RR :).
Na efekty długo nie było trzeba czekać, bo doping był równy i głośny, a od niepamiętnych czasów włączał się nawet sektor pikników. Flag nie wywieszono, za to były dwa duże transparenty z poprzednich opraw.
Kolejny wyjazd na Ślęzę Wrocław ponownie stał pod znakiem zapytania – przez powódź, która akurat przechodziła przez Wrocław, ale oficjalnie nic nie przekładano, więc postanowiliśmy wyruszyć w 85 osób co stanowi większą ilość niż dopuszczalne środki transportu przez co policja nie pozwoliła nam wyjechać z Radzionkowa.
Na szybko kombinujemy jeszcze samochody i z opóźnieniem wyjeżdżamy do Wrocławia. Po dojechaniu do centrum zaczynają się kolejne problemy i znów przez policję, która jak na złość przejęła nas i prowadziła w powolnym tempie, dlatego na mecz dojeżdżamy dopiero w 15 minucie.
Przez całe spotkanie prowadzimy dobry doping, który był słyszalny w regionalnej telewizji. Organizacja spotkania stała na poziomie co najmniej trzecioligowym. Na stadionie panował pełen luz, można było wychodzić na trybunę obok, po browary, a w przerwie by się nie nudzić część kibiców udała się na drugą trybunę, gdzie również prowadzili swój doping. Po meczu podziękowaliśmy piłkarzom za kolejne punkty i szybko opuściliśmy Wrocław, gdyż po naszym wyjeździe akurat nadeszła fala kulminacyjna, która zalała część miasta.
Po tym meczu brakował tylko 1 pkt. Do awansu i na następny mecz z Turem Turek nikogo nie było trzeba mobilizować, bo jak wygramy to awans jest nasz, czyli co za tym idzie – wielka feta i tak też było! Podczas meczu super atmosfera, cały młyn bawił się znakomicie od pierwszych minut, doping głośny przez całe spotkanie, oprawa jak na South Inferno przystało bardzo ładna, ludzi dużo i w dodatku mecz był transmitowany na żywo w telewizji i po meczu każdy mógł stwierdzić, że pokazaliśmy się z dobrej strony pod każdym względem.
Oprawa składała się z sektorówki z krzyczącym „Tylko Ruch„ kibicem i sreberkami po bokach, a w drugiej połowie machano dużymi flagami na całym młynie.
Piłkarze bez problemu wygrali ten mecz 4:0 i po ostatnim gwizdku wybuchła na trybunach prawdziwa euforia, bo nasze marzenia przeradzały się w rzeczywistość – Ruch Radzionków na zapleczu ekstraklasy! Po meczu wspólnie z piłkarzami bawiliśmy się na trybunach, bo klub prosił by nie wbiegać na murawę, ponieważ nie był to ostatni mecz, a dziady z pzpn-u patrzą tylko komu dać karę.
Dalsza część świętowania przeniosła się na radzionkowski rynek, gdzie prosto ze stadionu kibice udali się w pochodzie, a po godzinie przyjechali również piłkarze. Wspólne śpiewy, dużo alkoholu i zabawa z piłkarzami do samego rana, głównie w restauracji „Figaro”, dla takich chwil warto żyć.
Tak jak wcześniej wspominano nie był to ostatni mecz w sezonie, gdyż do rozegrania były jeszcze dwa spotkania.
Pierwszy po awansie to Elana Toruń. Przekładano go dwa razy i do końca nie było wiadomo, kiedy w ogóle się odbędzie aż upchano go na środę, w dodatku bardzo ulewną środę, dlatego dobrym posunięciem ultrasów było pokazanie oprawy przygotowanej na Elanę właśnie na meczu z Tur Turkiem, który okazał się wiele ciekawszym. Mimo fatalnej pogody w młynie około 200 osób. Elany, a raczej Ruchu Chorzów 250 i oprócz obrażaniu nas i naszych rodzin nie pokazali nic.
W ostatnim meczu w drugiej lidze podejmowaliśmy Miedź Legnica, gdzie zapowiadano już oficjalne świętowanie przez klub.
Niestety frekwencja nie zachwyciła, a przed meczem niektóre „gorące głowy” zapowiadały o wspólnym zdjęciu, na którym miało być tysiąc kibiców – oczywiście kto zna realia ten wie, że to było nie możliwe.
Sama pomeczowa feta zostawiała też wiele do życzenia.
My natomiast robiliśmy swoje i świetnie się bawiliśmy wiedząc, że jesteśmy już w pierwszej lidze. Pogoda w dopingu jednak nie pomagała i wcale nie chodzi o deszcz, a wręcz przeciwnie o słońce i 32 stopniowy upał. Dlatego też do końca nie wyszła oprawa, składająca się z sektorówki z namalowanym Pacmanem, zjadającym rywali, którzy zajęli niższe miejsca w lidze. Oprócz tego na płocie zawisł transparent „Ruch Radzionków 1 liga”, lecz przez słońce święcące nad nami za dużo na zdjęciach nie można zobaczyć. Oprócz tego machano żółtymi balonami, które klub rozdawał przy wejściu na stadion i dwa razu rzucono większą ilość konfetti, którą zrobili młodzi kibice, prawie jak w Argentynie :).
Po meczu odbyła się zapowiadana feta. Piłkarze wybiegali na murawę, a kibice im dziękowali za awans. Największy aplauz otrzymał Adam Kompała, który zakończył karierę i otrzymał również od nas kwiaty. Następnie przez nasz megafon, bo mikrofon się zepsuł, przemówił burmistrz miasta Gabriel Tobor. Co przemówił ? wiadomo – będzie stadion, nieważne kiedy, ale będzie :).
Na sam koniec kibice mogli wbiec na murawę i wspólnie zrobić zdjęcie z piłkarzami i całym zarządem i w taki sposób zakończył się sezon, ponownie szczęśliwie dla nas – RUCH RADZIONKÓW 1 LIGA !
Dodane: 2010-07-13
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04