Podsumowanie jesieni 2009

Runda jesienna dobiegła końca i w jakże dobrym stylu pierwsze miejsce zajął beniaminek Ruch Radzionków, jednak nie tylko piłkarze rywalizowali na boisku, bo również kibice na trybunach dla których 2 liga była czymś zupełnie nowym.

Skończyły się wyjazdy kilku kilometrowe, gdzie podróż zajmowała maksymalnie dwie godziny, skończyły się wyjazdy, gdzie 30 zł wystarczyło na cały dzień.
2 liga to zupełnie inny świat porównując do niższych lig i na pewno mogli się o tym przekonać kibice w pierwszoligowych czasach, gdy jechali na Widzew Łódź lub Wisłę Płock. Od tego czasu nastąpiła zdecydowanie wymiana pokoleń, ponieważ kibiców pamiętających wyjazdy w pierwszej lidze pozostała garstka, więc młodzi kibice musieli wziąć wszystko w swoje ręce i również dla nich była to nowość, aby pojechać za Ruchem aż do Grudziądza, czy Torunia. Zostawmy już przeszłość i powróćmy do teraźniejszości, czyli 2 ligi zachodniej. W prawdzie nie wiele osób liczyło na to, że wszędzie pojawią się nasi kibice, wielu nawet żartowało, że zaliczymy tylko Sosnowiec i Częstochowę, jednak teraz na koniec rundy jesiennej możemy śmiało powiedzieć, że również zdaliśmy „egzamin” jako beniaminek na trybunach, zaliczając wszystkie wyjazdy w rundzie jesiennej! W niektórych miastach były to symboliczne liczby, lecz nasi piłkarze wiedzieli, że nie są sami. Oprócz tych symbolicznych liczb również przytrafiły się większe wyjazdy takie jak w 240 osób na Zagłębie Sosnowiec – jest to najlepszy wynik od złotych, pierwszoligowych czasów. Niestety pewien niedosyt pozostaje jeśli chodzi o mecze na naszym stadionie. Na początku rundy jesiennej można było zauważyć znaczny wzrost frekwencji , gdyż liczba widzów szacowała się w okolicach 1500-2000, a rekord padł na pucharowym meczu z Koroną Kielce, gdzie na Narutowicza 11 zasiadło ponad 2 tyś. Jednak im dalej tym gorzej i już pod koniec rundy nie było tak kolorowo jak by się wydawać mogło. Jeśli chodzi o kibiców gości to można powiedzieć, że standardowo odwiedziły nas tylko dwie ekipy w większych liczbach, Zawisza Bydgoszcz oraz GKS Tychy, byli również obecni kibice Bałtyku Gdynia i jeden fan Górnika Polkowice.
Sezon w drugiej lidze zaczęliśmy od wyjazdu na Lechię Zielona Góra, jednak każdy ten wyjazd zapamięta z innego powodu – awarii autobusu, która uniemożliwiła nam dojechać do Zielonej Góry. Podczas drogi były próby naprawy silnika, była nawet nadzieja, że kibice zobaczą mecz, jednak za Wrocławiem autokar całkowicie odmówił jazdy i 45 osób musiało czekać na zajeździe, aby wrócić do Radzionkowa. Tak wyglądała inauguracja sezonu. Następnie podejmowaliśmy na naszym stadionie również beniaminka Bałtyk Gdynia. Przed mecze duża kolejka, śpiewy w drodze na stadion po prostu jak za dawnych lat. W młynie około 150 osób z dobrym dopingiem przez całe spotkanie. Kibiców z Gdyni 7. Na kolejny daleki wyjazd do Grudziądza wybrało się 30 osób. Olimpii w młynie o połowę więcej, lecz zaskoczyła nas frekwencja na całym stadionie, gdzie było 3 tyś. Widzów. Po tym meczu już każdy myślał tylko i wyłącznie o jednym – o meczu z Zagłębiem w Sosnowcu. Mobilizacja była ogromna, oprócz rozgłosu w internecie i na mieście, zainteresowała się również telewizja naszą reklamą o Last Minute, czyli najtańsze wczasy za granicą oferowane przez kibiców Ruchu Radzionków. Oczywiście policja nie była by sobą przed takim meczem, gdyby nie szukała „ Dziury w całym „ Brak krzesełek w sektorze gości, oznacza brak kibiców z Radzionkowa, jednak zarząd Zagłębia w parę dni załatwił krzesełka i można było spokojnie jechać do Sosnowca. Nasza liczba na sektorze to 240 osób. Ostatnie osoby wchodziły jeszcze podczas meczu przez ochronę, która dokładnie sprawdzała, kamerowała itd. I przy okazji tych niepotrzebnych czynności kilka razy doszło do przepychanek. Podczas meczu prezentujemy drobną oprawę, która składała się z flag na kiju oraz stroboskopów. Zagłębie z dobrym dopingiem przez cały mecz, co oczywiście utrudniało nam w przebiciu się. Nie obyło się też bez bluzg śląsko-sosnowieckich. Wyjazd do Sosnowca możemy zaliczyć do udanych, ponieważ nikt nie sądził, że pojedziemy w tyle osób i jak widać, potencjał kibicowski jest w Radzionkowie, tylko trzeba się dobrze zmobilizować i to pokazać … ale z tym już ciężko, a większość marzy o tym, by co mecz odwiedzać rywali w takich liczbach. W kolejnych meczach wiele się nie działo, jedynie 3 osoby były obecne na Jarocie Jarocin, gdzie mecz był rozgrywany w środę i wyjazd nie był organizowany. Po nudnych meczach nadszedł ten, na który czekano już od początku sezonu, czyli mowa o meczu z bydgoskim Zawiszą, zdecydowanie najlepsza ekipa kibicowska w naszej lidze. Ta ekipa ściągnęła ze sobą również tłumy, gdyż tego dnia zasiadło 2.5 tyś. Widzów, a młyn liczył 300 osób. Kibiców z Bydgoszczy wraz ze zgodami 400. Przed meczem wiadomo było, że grupa ultras South Inferno szykuje na ten mecz oprawę z okazji 90-lecia Ruchu Radzionków i tak też było. W pierwszej połowie na płocie pojawił się transparent „Lata klęsk i glorii - 90 lat historii” i po odliczeniu 10 sekund w młynie zapłonęło aż 90 rac! Widok niesamowity, widok, który podobał się prawie wszystkim. Prawie, ponieważ swoje oblicze pokazała policja, która po meczu zwinęła dwie osoby za tą prezentację, nakładając na nich grzywnę, zakazy i inne policyjne wymysły. Na szczęście radzionkowscy kibice okazali się na tyle solidarni, że zaraz po meczu zorganizowano zbiórkę na grzywną dla chłopaków i po kilku tygodniach zebrano potrzebną sumę. Powracając do meczu z Zawiszą, to w drugiej połowie zaprezentowano jeszcze flagi małe i duże. Następnie wybraliśmy się na Elanę Toruń w 14 osób. Liczba zdecydowanie poniżej naszych możliwości, lecz było to spowodowane zapowiadanymi „łapankami” przez policję po meczu z Zawiszą, dlatego tylko 14 osób postanowiło wyruszyć do Torunia. Dla wszystkich obecnych był to jeden z lepszych wyjazdów. Przypadkowy wjazd busikiem pod kasy Elany, rozmowa z zakręconą ochroną, gratisowy słój ogórków do kiełbasy i wiele innych, dziwnych rzeczy można by było opisać.
Kolejny raz mieliśmy okazję odwiedzić częstochowski Raków, gdzie wybrało się różnymi środkami transportu 140 kibiców. Na sektor byliśmy wpuszczani w dziwny sposób, ponieważ najpierw jeden autokar mógł podjechać pod sektor, a drugi w tym czasie czekał przed Częstochową i czekał aż wszyscy z pierwszego będą na sektorze. Doping z naszej strony podczas całego meczu znakomity, nawet wtedy, gdy Ruch przegrywał. W drugiej połowie częstochowscy kibice zaczęli często nas obrażać, lecz w ogóle nie reagowaliśmy na to. Na tym wyjeździe również chcieliśmy poprawić organizację i porządek, głównie tu chodzi o pijanych kibiców, którzy na ogół robili syf. Organizacja była wzorowa, a pijanych kibiców nie stwierdzono co przełożyło się na dobry doping i nie tylko. Później podejmowaliśmy przy Narutowicza 11 naszych starych znajomych z niższej ligi, czyli GKS Tychy. Ten mecz wzbudził większe zainteresowanie po obu stronach, lecz nie większe niż w poprzednich latach. Jeśli chodzi o liczby to Tyszan przyjechało 200, a nas w młynie 250, może w porywach do 300. Podczas tej kolejki prowadzony był ogólnopolski protest przeciwko nowym przepisom wprowadzonym przez pzpn i w pierwszej połowie tak jak większość w Polsce, nie prowadziliśmy dopingu. Oprócz tego na płocie zawisł transparent „Lato… się skończyło, czas na wykopki”. W drugiej połowie doping był już normalnie prowadzony, a do tego South Inferno przegotowało oprawę w postaci sektorówki z bohaterami bajki „Brygada RR” oraz sreberkami po bokach. Do tej oprawy również była użyta flaga „Brygada RR”, która znajdowała się na płocie przed sektorówką. Oprócz tego rozciągnnięte zostały jeszcze żółto-czarne pasy na całej długości trybuny. Następnie wybraliśmy się do Żagania, jednak wcześniej odwiedzamy jeszcze Nową Sól, gdzie czekał na nas komitet powitalny. Udajemy się razem z Dozametem do jednego z mieszkań na wspólny melanż, gdzie ogólnie przewinęło się z 40 osób :- ). Po kilku godzinach zbieramy się pod stadionem Dozametu i wszyscy razem wyruszamy do Żagania. Na mecz wchodzimy z małym opóźnieniem z powodu kilku postoi podczas drogi. Nasza liczba to 55 osób w tym 21 kibiców Dozametu Nowa Sól. W pierwszej połowie doping nie był prowadzony, ponieważ nadal trwał ogólnopolski protest o którym nie wiedzieli śmieszni kibice Czarnych Żagań, a śmieszni dlatego, ponieważ w ciągu meczu różne przedmioty latały w nasz sektor np. butelki, czy nawet śrubokręty. Po meczu w sporej eskorcie udajemy się ponownie do Nowej Soli, gdzie odbywał się dalszy ciąg melanżu. Na kolejny wyjazd na Tur Turek wybrało się tylko 3 kibiców, a na ostatni do Legnicy 52. Mecz z Miedzią był rozgrywany o nietypowej porze, bo o godz.11:00 i co mogło mieć wpływ na frekwencję. W ciągu meczu często razem z Miedzią pozdrawialiśmy pzpn.
Jeśli chodzi o kadrę, to byliśmy obecni w 6 osób na meczu Czechy-Polska i tylko dwom chłopakom udało się wejść na stadion i również 4 osoby były na kadrze w Warszawie z Rumunią.
Przed nami runda wiosenna, gdzie będzie kilka ciekawych wyjazdów jak i meczy u siebie i miejmy nadzieję, że trybuny na wiosnę zapełnią się bardziej, niż w jesieni.
Dodane: 2009-12-11
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04