Ultras w Polsce.
Z boiska zaczyna wiać nudą, to niestety nic nowego podczas meczu ekstraklasy. Wzrok od murawy niemal samorzutnie przerzuca się na przeciwległą trybunę – ciekawszy, przyjemniejszy widok. Szybka refleksja: „żeby piłkarze starali się tak jak ci kibice”. Obraz kibica polskiego :
Ponad tysiąc, może dwa, wszyscy stoją, wszyscy w koszulkach w barwach klubu i z szalikiem. Wszyscy głośno śpiewają intonowane przez odwróconego tyłem do boiska mężczyznę piosenki. Do tego machają szalami, klaszczą do melodii, skaczą. Kilku z nich wiesza długi kolorowy transparent z jakimś hasłem, który przysłania płot oddzielający ich trybunę od murawy.
Za chwilę wielkie płótno z estetycznym malunkiem wędruje po rękach fanatyków w górę, zakrywając większość ich sektora. Ci, których nie przysłonił materiał podnoszą kartony. Pojawia się pirotechnika, pięknie podkreślając choreografię. Całość tworzy spójną, czytelną całość z bardzo konkretnym przesłaniem. Trwa to kilka minut, towarzyszą chóralne śpiewy,. Dużo to ciekawsze od tego, co działo się przez te parę minut na boisku. Ręce same składają się do oklasków – piękne. Kto za tym stoi, kto jest autorem tego widowiska?
ABC ultras w Polsce :
Ultrasi. Grupa zazwyczaj młodych ludzi, których łączy wspólna miłość i pasja. Ludzi, którzy tworzą tzw. oprawy meczowe „na chwałę swej kibicowskiej braci”, dodając kolorytu ligowej szarzyźnie oraz wyrażając w ten sposób samych siebie
Praca przy tworzeniu opraw jest zwykle bardzo żmudna (najczęściej jest to malowanie). Aby zdążyć na czas, ultrasi nie raz zarywają noce, poświęcają mnóstwo swojego wolnego czasu, nie biorąc za to gorsza. Ba, często sami musza dokładać z „własnej kieszeni”. Na szczęście większość środków udaje się zebrać podczas zbiórek w przeprowadzanych w trakcie meczów.
Wykonanie „choreo” to połowa sukcesu, drugą połową jest jej prezentacja. Ultrasi zwykle pojawią się na stadionie kilka godzin przed meczem, by wszystko odpowiednio przygotować – porozkładać, porozwieszać. Duży wpływ na końcowy efekt ma złożoność choreografii, czyli z jakich i ilu elementów się składa. Najważniejsza jest jednak komunikacja pomiędzy ultrasami a ludźmi na stadionie, odpowiednie poinformowanie co, kiedy i jak podnieść. Moment kulminacyjny – prezentacja, zazwyczaj następuje na samym początku meczu, gdy piłkarze wychodzą na murawę. Zwykle trwa kilkaset razy krócej od przygotowań! Jeśli wszystko przebiega zgodnie z planem, efekt przysłania całą włożoną pracę, poświęcenia włożone w przygotowania. Jeśli nie, budzi się sportowa złość - „następnym razem będzie lepiej, musi być”. Aaaa, pozostaje jeszcze posprzątać ;).
Każdy klub Ekstraklasy ma wśród swoich kibiców, dokładniej mówiąc wśród swych fanatyków, grupę ultras. Również w pierwszej lidze, choć w mniejszej ilości, oraz w niższych klasach rozgrywek na trybunach można podziwiać oprawy. Ogólnie rzecz biorąc ruch ultras w Polsce rozwija się. Bardzo duży wpływ mają na to poprawiające się warunki prezentacji opraw, czyli po prostu coraz nowocześniejsze stadiony oraz rywalizacja pomiędzy grupami ultras na oryginalniejszą, ciekawszą choreografię. Prowadzone są rankingi na „Choreo miesiąca”, w których głosują sami zainteresowani.
Prezentacji jest coraz więcej, są coraz bardziej skomplikowane. Stosuje się kartoniady (również obrotowe) i sektorówki, które dla podwyższenia poziomu trudności zastępuje się również pasami materiału lub nadaje się im skomplikowane kształty. Podwiesza się je także pod dachy trybun by uzyskać jeszcze lepszy efekt. Popularne są także flagowiska z dużych flag na kijach, używa się również mniejszych jednokolorowych flag, które układane są jak kartoniady. Podczas prezentacji, dają niesamowity efekt „poruszania się oprawy”. Na płotach zwykle wiesza się tzw. transy, czyli płótna najczęściej z hasłem oprawy. Z trybun rzucane są serpentyny oraz konfetti. Pomimo zakazów nadal używa się pirotechniki. Coraz rzadziej stosowane są za to balony.
Dziś nie są już najważniejsze rozmiary „choreo”, stawia się przede wszystkim na poziom trudności prezentacji, estetykę oraz pomysłowość. Dobra oprawa musi być czytelna, z przesłaniem, hasłem zapadającym w pamięć (sięga się po nie nawet do poezji), odpowiednim do tła czy tzw. „smaczków” meczu. Tematyka jest bardzo zróżnicowana. Choreografiami sławi się swój klub, swą brać, prezentuje się jej stanowisko w bieżących sprawach, kpi z tzw. „kos”, upamiętnia ważne rocznice z historii ojczyzny czy klubu itp.
Polska scena ultras liczy się na Kontynencie. Ba, gdyby nasi ligowi „kopacze” byli na takim poziomie w swym rzemiośle jak nasi ultrasi, co roku cieszylibyśmy się z gry kilku naszych drużyn w Lidze Mistrzów, o Lidze Europejskiej nie wspominając.
Przyszłość :
W kraju trwa boom budowlany, za kilkanaście miesięcy będziemy mieli kilka stadionów o europejskim standardzie, a co ważne, na tym nie koniec. Coraz więcej miast chce mieć nowoczesny obiekt. Co to oznacza dla ultrasów? Większe możliwości? Przesłanki niestety nie są optymistyczne.
Ze względów bezpieczeństwa wprowadza się nowe przepisy zabraniające wnoszenia pirotechniki na stadion. Kibice są temu zdecydowanie przeciwni, na trybunach nadal pojawiają się race, za które kluby płacą wysokie kary finansowe. Ultrasi tworzą oprawy potępiające nowe przepisy.
Coraz głośniej mówi się w mediach o walce ze stadionowym chuligaństwem, wzorując się na metodach angielskich, gdzie co prawda w znacznej mierze udało się wytępić chuligaństwo ze stadionów, ale kosztem ruchu kibicowskiego. Dziś na obiektach Premier League nie ma już burd, czy nawet niesnasek. Nie ma również dopingu (pomijając nieliczne wyjątki, takie jak Portsmouth czy Liverpool), o oprawach nie wspominając, pomimo że na mecze przybywa po kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Angielscy fani na stadionach zachowują się jak w teatrze, przypominają sobie gdzie się znajdują zwykle dopiero po bramkach, zdarza im się również sporadycznie coś zaśpiewać, ale oczywiście przy korzystnym wyniku...
Piłkarze, pomimo że grają u siebie, grają „tylko” w jedenastu. Nie mogą liczyć na wsparcie fanów w trudnych momentach jak choćby piłkarze w Polsce, gdzie dobrze zorganizowany doping na wszystkich stadionach Ekstraklasy prowadzony jest cały mecz. Kiedy na początku tego sezonu Everton przegrywał w fatalnym stylu z Arsenalem, od początku drugiej połowy stadion zaczął najzwyczajniej pustoszeć zamiast wspomóc zawodników.
Najlepiej różnice pomiędzy atmosferą panującą na naszych stadionach a tą z angielskich oddaje wspomnienie zeszłorocznej rywalizacji Wisły Kraków z Tottenhamem Londyn w kwalifikacjach do fazy grupowej Pucharu UEFA. Wisła oba mecze zagrała u siebie. Do Londynu przybyło ok. 4 tysięcy fanów Białej Gwiazdy, których podczas spotkania Anglicy pomimo ogromnej przewagi liczebnej zdołali zagłuszyć…dwa razy, oba po bramach dla Tottenhamu…
Wszyscy chcemy by nasz futbol równał do standardów angielskich, ale czy na pewno do wszystkich? Powinniśmy korzystać z doświadczenia Wyspiarzy, ale wyłącznie w kwestiach czysto sportowych. W sferze kibicowskiej jesteśmy (pomijając frekwencję) daleko przed Anglikami, nie mamy się tu od nich czego uczyć. Ba, w tej kwestii to oni powinni wzorować się na nas, by dodać swej znakomitej piłce dodatkowego blasku – blasku trybun.
Pozostaje mieć nadzieję, że konflikt w Legii pozostanie odosobnionym przypadkiem oraz że nasze władze piłkarskie, jak i państwowe są… kibicami. Rozumieją, że mecz bez atmosfery na trybunach jest jak zima bez śniegu i pozwolą naszym kibicom, a w szczególności ultrasom dzięki ich talentom popartym ciężką pracą i pasją, wyznaczać nowe Europejskie standardy kibicowania, nie wprowadzając nowych utrudnień prawnych.
Autor i źródło: Szyszka www.PortalKibica.pl
Ponad tysiąc, może dwa, wszyscy stoją, wszyscy w koszulkach w barwach klubu i z szalikiem. Wszyscy głośno śpiewają intonowane przez odwróconego tyłem do boiska mężczyznę piosenki. Do tego machają szalami, klaszczą do melodii, skaczą. Kilku z nich wiesza długi kolorowy transparent z jakimś hasłem, który przysłania płot oddzielający ich trybunę od murawy.
Za chwilę wielkie płótno z estetycznym malunkiem wędruje po rękach fanatyków w górę, zakrywając większość ich sektora. Ci, których nie przysłonił materiał podnoszą kartony. Pojawia się pirotechnika, pięknie podkreślając choreografię. Całość tworzy spójną, czytelną całość z bardzo konkretnym przesłaniem. Trwa to kilka minut, towarzyszą chóralne śpiewy,. Dużo to ciekawsze od tego, co działo się przez te parę minut na boisku. Ręce same składają się do oklasków – piękne. Kto za tym stoi, kto jest autorem tego widowiska?
ABC ultras w Polsce :
Ultrasi. Grupa zazwyczaj młodych ludzi, których łączy wspólna miłość i pasja. Ludzi, którzy tworzą tzw. oprawy meczowe „na chwałę swej kibicowskiej braci”, dodając kolorytu ligowej szarzyźnie oraz wyrażając w ten sposób samych siebie
Praca przy tworzeniu opraw jest zwykle bardzo żmudna (najczęściej jest to malowanie). Aby zdążyć na czas, ultrasi nie raz zarywają noce, poświęcają mnóstwo swojego wolnego czasu, nie biorąc za to gorsza. Ba, często sami musza dokładać z „własnej kieszeni”. Na szczęście większość środków udaje się zebrać podczas zbiórek w przeprowadzanych w trakcie meczów.
Wykonanie „choreo” to połowa sukcesu, drugą połową jest jej prezentacja. Ultrasi zwykle pojawią się na stadionie kilka godzin przed meczem, by wszystko odpowiednio przygotować – porozkładać, porozwieszać. Duży wpływ na końcowy efekt ma złożoność choreografii, czyli z jakich i ilu elementów się składa. Najważniejsza jest jednak komunikacja pomiędzy ultrasami a ludźmi na stadionie, odpowiednie poinformowanie co, kiedy i jak podnieść. Moment kulminacyjny – prezentacja, zazwyczaj następuje na samym początku meczu, gdy piłkarze wychodzą na murawę. Zwykle trwa kilkaset razy krócej od przygotowań! Jeśli wszystko przebiega zgodnie z planem, efekt przysłania całą włożoną pracę, poświęcenia włożone w przygotowania. Jeśli nie, budzi się sportowa złość - „następnym razem będzie lepiej, musi być”. Aaaa, pozostaje jeszcze posprzątać ;).
Każdy klub Ekstraklasy ma wśród swoich kibiców, dokładniej mówiąc wśród swych fanatyków, grupę ultras. Również w pierwszej lidze, choć w mniejszej ilości, oraz w niższych klasach rozgrywek na trybunach można podziwiać oprawy. Ogólnie rzecz biorąc ruch ultras w Polsce rozwija się. Bardzo duży wpływ mają na to poprawiające się warunki prezentacji opraw, czyli po prostu coraz nowocześniejsze stadiony oraz rywalizacja pomiędzy grupami ultras na oryginalniejszą, ciekawszą choreografię. Prowadzone są rankingi na „Choreo miesiąca”, w których głosują sami zainteresowani.
Prezentacji jest coraz więcej, są coraz bardziej skomplikowane. Stosuje się kartoniady (również obrotowe) i sektorówki, które dla podwyższenia poziomu trudności zastępuje się również pasami materiału lub nadaje się im skomplikowane kształty. Podwiesza się je także pod dachy trybun by uzyskać jeszcze lepszy efekt. Popularne są także flagowiska z dużych flag na kijach, używa się również mniejszych jednokolorowych flag, które układane są jak kartoniady. Podczas prezentacji, dają niesamowity efekt „poruszania się oprawy”. Na płotach zwykle wiesza się tzw. transy, czyli płótna najczęściej z hasłem oprawy. Z trybun rzucane są serpentyny oraz konfetti. Pomimo zakazów nadal używa się pirotechniki. Coraz rzadziej stosowane są za to balony.
Dziś nie są już najważniejsze rozmiary „choreo”, stawia się przede wszystkim na poziom trudności prezentacji, estetykę oraz pomysłowość. Dobra oprawa musi być czytelna, z przesłaniem, hasłem zapadającym w pamięć (sięga się po nie nawet do poezji), odpowiednim do tła czy tzw. „smaczków” meczu. Tematyka jest bardzo zróżnicowana. Choreografiami sławi się swój klub, swą brać, prezentuje się jej stanowisko w bieżących sprawach, kpi z tzw. „kos”, upamiętnia ważne rocznice z historii ojczyzny czy klubu itp.
Polska scena ultras liczy się na Kontynencie. Ba, gdyby nasi ligowi „kopacze” byli na takim poziomie w swym rzemiośle jak nasi ultrasi, co roku cieszylibyśmy się z gry kilku naszych drużyn w Lidze Mistrzów, o Lidze Europejskiej nie wspominając.
Przyszłość :
W kraju trwa boom budowlany, za kilkanaście miesięcy będziemy mieli kilka stadionów o europejskim standardzie, a co ważne, na tym nie koniec. Coraz więcej miast chce mieć nowoczesny obiekt. Co to oznacza dla ultrasów? Większe możliwości? Przesłanki niestety nie są optymistyczne.
Ze względów bezpieczeństwa wprowadza się nowe przepisy zabraniające wnoszenia pirotechniki na stadion. Kibice są temu zdecydowanie przeciwni, na trybunach nadal pojawiają się race, za które kluby płacą wysokie kary finansowe. Ultrasi tworzą oprawy potępiające nowe przepisy.
Coraz głośniej mówi się w mediach o walce ze stadionowym chuligaństwem, wzorując się na metodach angielskich, gdzie co prawda w znacznej mierze udało się wytępić chuligaństwo ze stadionów, ale kosztem ruchu kibicowskiego. Dziś na obiektach Premier League nie ma już burd, czy nawet niesnasek. Nie ma również dopingu (pomijając nieliczne wyjątki, takie jak Portsmouth czy Liverpool), o oprawach nie wspominając, pomimo że na mecze przybywa po kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Angielscy fani na stadionach zachowują się jak w teatrze, przypominają sobie gdzie się znajdują zwykle dopiero po bramkach, zdarza im się również sporadycznie coś zaśpiewać, ale oczywiście przy korzystnym wyniku...
Piłkarze, pomimo że grają u siebie, grają „tylko” w jedenastu. Nie mogą liczyć na wsparcie fanów w trudnych momentach jak choćby piłkarze w Polsce, gdzie dobrze zorganizowany doping na wszystkich stadionach Ekstraklasy prowadzony jest cały mecz. Kiedy na początku tego sezonu Everton przegrywał w fatalnym stylu z Arsenalem, od początku drugiej połowy stadion zaczął najzwyczajniej pustoszeć zamiast wspomóc zawodników.
Najlepiej różnice pomiędzy atmosferą panującą na naszych stadionach a tą z angielskich oddaje wspomnienie zeszłorocznej rywalizacji Wisły Kraków z Tottenhamem Londyn w kwalifikacjach do fazy grupowej Pucharu UEFA. Wisła oba mecze zagrała u siebie. Do Londynu przybyło ok. 4 tysięcy fanów Białej Gwiazdy, których podczas spotkania Anglicy pomimo ogromnej przewagi liczebnej zdołali zagłuszyć…dwa razy, oba po bramach dla Tottenhamu…
Wszyscy chcemy by nasz futbol równał do standardów angielskich, ale czy na pewno do wszystkich? Powinniśmy korzystać z doświadczenia Wyspiarzy, ale wyłącznie w kwestiach czysto sportowych. W sferze kibicowskiej jesteśmy (pomijając frekwencję) daleko przed Anglikami, nie mamy się tu od nich czego uczyć. Ba, w tej kwestii to oni powinni wzorować się na nas, by dodać swej znakomitej piłce dodatkowego blasku – blasku trybun.
Pozostaje mieć nadzieję, że konflikt w Legii pozostanie odosobnionym przypadkiem oraz że nasze władze piłkarskie, jak i państwowe są… kibicami. Rozumieją, że mecz bez atmosfery na trybunach jest jak zima bez śniegu i pozwolą naszym kibicom, a w szczególności ultrasom dzięki ich talentom popartym ciężką pracą i pasją, wyznaczać nowe Europejskie standardy kibicowania, nie wprowadzając nowych utrudnień prawnych.
Autor i źródło: Szyszka www.PortalKibica.pl
Dodane: 2009-09-08