Kłopotów ciąg dalszy - komornik sprzedał nasz stadion !
Kłopotów Ruchu Radzionków ciąg dalszy.Parę dni temu pisaliśmy na łamach naszej strony o tym, jak miasto próbuje zniszczyć nasz klub z prawie 100 letnią historią.
Gdy byliśmy na fali i graliśmy na zapleczu ekstraklasy obiecywali ogromną pomoc finansową. Oczywiście skończyło się tylko na gadce, a teraz, gdy nasz klub jest w IV lidze i coraz ciężej z pozyskaniem pieniędzy, to zamiast pomóc, to jeszcze nam zabierają stypendia dla zawodników, ale to jeszcze nie koniec problemów, bo prawdziwe dopiero nadchodzą.
Oprócz pomocy finansowej pięć lat temu miasto obiecało budowę nowego stadionu dla Ruchu Radzionków.
Każdy wiedział, że nasz obecny stadion nie spełniał wtedy jakichkolwiek wymogów licencyjnych, mieści się w Bytomiu, a nie w Radzionkowie no i na GKS, który jest w trakcie likwidacji został nałożony komornik.
Innej opcji niż budowa nowego stadionu już w Radzionkowie nie było, ale na obietnicach się skończyło, bo do tej pory nikt nie wbił nawet pierwszej łopaty, nie mówiąc już o jakichkolwiek próbach z budową.
Do tej pory mieliśmy też szczęście, ponieważ na każdej licytacji nikt się nie pojawił, chyba dlatego, że cena stadionu była zbyt duża, jednak wszystko zmieniło się w minioną środę, gdy komornik obniżył o ponad połowę cenę obiektu i od razu firma z Bytomia kupiła nasz stadion !
Lada moment będziemy bez stadionu, bez własnego domu - to może być koniec Ruchu Radzionków !
Fatalnie to wygląda i ponownie wina leży po stronie miasta, bo gdyby dotrzymali obietnicy, to już dawno byśmy byli "na swoim", a tak teraz oprócz kłopotów finansowych dochodzą kolejne ze stadionem.
Nie tylko w naszej okolicy zrobiło się o naszej sytuacji głośno, bo media w całej Polsce już się rozpisują i niech ludzie widzą jak traktuje się klub piłkarski w mieście, które dzięki klubowi jest znanym miastem !
Oto opis między innymi ze strony www.sportslaski.pl :
"To nie będą spokojne święta dla Ruchu Radzionków. Na klub spadła w środę fatalna wiadomość. Komornik sprzedał stadion przy Narutowicza co oznacza, że "Cidry" stoją przed widmem wyprowadzki z "własnego" obiektu.
Groźba sprzedaży obiektów przy Narutowicza wisiała nad Ruchem od wielu lat. Środowa licytacja była szóstą, jednak wcześniej na kupno terenu nie znajdowali się chętni. Stadionem zarządzał dotychczas likwidator GKS-u Ruchu Radzionków, poprzednika K.S. Ruchu Radzionków. Działające w obecnej formie „Cidry” regularnie płaciły za wynajmowanie stadionu. Ale to za długi z okresu działalności GKS-u boisko oraz budynek klubowy zostały zlicytowane.
Licytację wygrała bytomska firma Bytaqua. Suma oszacowania wartości nieruchomości wynosiła 1 173 459 zł. Cena wywoławcza została ustalona na kwotę 782 306 zł. Z naszych informacji wynika, że bytomska firma była jedyną która wzięła udział w licytacji. - Nie mieliśmy jeszcze możliwości skontaktowania się z przedstawicielami tej firmy. Trudno na tą chwilę powiedzieć jakie mogą być dalsze konsekwencje tego co się stało. Do tych wszystkich problemów z którymi musieliśmy się borykać dorzucono nam właśnie kolejny. Za dużo tego wszystkiego – denerwuje się prezes Ruchu, Marcin Wąsiak, który zamierza spotkać się z władzami miasta i nowym właścicielem terenu w celu znalezienia rozwiązania trudnej sytuacji.
- Nie wiem jeszcze co się zmieni, ale coś z pewnością. Może być tak, że zmieni się właściciel od którego dalej będziemy wynajmować obiekt, ale niestety trzeba liczyć się też z tym, że po prostu nie będziemy mieli gdzie trenować i grać. Z pewnością to argument który może postawić dalsze funkcjonowanie klubu pod znakiem zapytania. I dopóki nie będziemy wiedzieli jak potoczy się ta sprawa, ten znak zapytania niestety jest – przyznaje sternik radzionkowskiego klubu.
Problem jest tym większy, że w całym Radzionkowie nie ma nawet pełnowymiarowego boiska do gry w piłkę nożną. Burmistrz Garbriel Tobor już pięć lat temu obiecywał nowy obiekt w mieście bo ten przy Narutowicza usytuowany jest przecież na terenie sąsiedniego Bytomia. - Jesteście dumą Radzionkowa, to nie ulega wątpliwości. Jesteście dzisiaj bez własnego domu. Wszyscy chcemy własnego stadionu i ten stadion w Radzionkowie będzie. Zbudujemy go! - grzmiał tuż po awansie do I ligi w 2010 roku. Od tego momentu minęło już ponad pięć lat, a sprawa utknęła w martwym punkcie.
Dziś słowa o „braku własnego domu” zaczynają dla Ruchu nabierać jeszcze bardziej dramatycznego tonu. Z całą pewnością będziemy przyglądać się tej sprawie. Śląski klub z tak pięknymi tradycjami nie powinien zostać dziś sam ze swoim problemem" autor Łukasz Michalski

Dodane: 2015-12-14