Gazeta Sport - " Ludzie (za chwilę) bezdomni"
Media w Polsce coraz bardziej interesują się dramatyczną sytuacją w jakiej znalazł się nasz klub. W miniony piątek w gazecie "Sport" ukazał się artykuł pod tytułem "Ludzie (za chwilę) bezdomni", który został przygotowany przez Dariusza Leśnikowskiego.
Cieszy nas fakt, że informacje o tym jak traktuje nas Urząd Miasta w Radzionkowie krążą nie tylko w lokalnych mediach, ale już w całym kraju.
Dzięki temu każdy będzie mógł zobaczyć to, że Radzionków wcale nie jest tak "idealnym" miastem, jak opisuje go Urząd Miasta z Burmistrzem na czele.
Poniżej cały artykuł z gazety "Sport" :
Po 10 latach likwidatorowi zadłużonego GKS-u Ruch udało się sprzedać ... stadion i budynek klubowy przy Narutowicza, użytkowany obecnie przez IV ligowca.
W KS-ie Ruch Radzionków - kontynuatorze 96-letniej tradycji GKS-u Ruch Radzionków - wiedziano, że ten dzień kiedyś nadejdzie.
Kiedy w 2005 roku nowy podmiot przejmował "bagaż historii" swego poprzednika, długi GKS-u (z odsetkami) sięgały 20 milionów złotych, w tej kwocie sporą część stanowiły należności wobec ZUS i Urzędu Skarbowego..
Likwidator stowarzyszenia od tamtego momentu kilkakrotnie wystawiał na licytację majątek GKS-u - płytę stadionu i budynek klubowy przy ul. Narutowicza.
Pięć poprzednich tego typu prób zakończyło się fiskiem - nie było chętnych.
Takowy znalazł się jednak w środę; bytomska firma "Bytauqa", która (podobno) była jedynym uczestnikiem licytacji - nie miałem jeszcze okazji porozmawiać z jej przedstawicielem - mówił nam w czwartek prezes KS Ruch Radzionków, Marcin Wąsiak.
Z informacji pozyskanej od likwidatora wiem tylko, że docelowy nabywca teren ów chciałby wykorzystać pod budownictwo mieszkaniowe.
Co powie prezydent ?
Sytuacja IV-ligowca wygląda więc nieciekawie skoro - w perspektywie - zostać może bez areny, na której mógłby rozgrywać swe mecze, oraz bez klubowej siedziby.
Nie stanie się to jednak z dnia na dzień, przynajmniej z paru względów.
Umowa najmu obiekty (za ów najem klub płacił 1500 zl miesięcznie - dop.red.), podpisania z likwidatorem, ważna jest do końca czerwca 2017 roku, obowiązuje w niej roczny termin wypowiedzenia. - podkreśla prezes Wąsiak.
Poza tym do GKS-u należała tylko płyta i budynek klubowy wraz z terenem, na którym jest położony.
Pozostała część obiektu przy Narutowicza - boisko boczne, droga dojazdowa, parking - to własność gminy Bytom.|
I - co w tej chwili być może najważniejsze dla "Cidrów" - w planie zagospodarowania przestrzennego miasta cały ten teren przeznaczony jest na działalność rekreacyjną.
Wiele więc zależeć będzie teraz od prezydenta Damiana Bartyli oraz bytomskich radnych; to są instytucje mogące przeprowadzić zmiany w owym planie - z prezydentem umówiony jestem na sobotę - zdradza Marcin Wąsiak.
Niespełniona Obietnica.
Prezes Ruchu w kontakcie pozostaje także z burmistrzem Radzionkowa.
Stadion przy Narutowicza powstał w 1973 roku, na terenie ówczesnej gminy Radzionków.
Dwa lata później została ona przyłączona do Bytomia, by niespełna ćwierć wieku później odrodzić się, ale już w okrojonych graniach.
W ten sposób piłkarska arena znalazła się poza tym miastem.
Kiedy 5,5 roku temu Ruch awansował na zaplecze ekstraklasy, rządzący do dziś gminą Gabriel Tobor złożył kibicom i działaczom publicznie obietnicę wybudowania w krótkim czasie nowego stadionu - już w granicach gminy - Wszyscy chcemy własnego stadionu! - mówił nazywając żółto-czarnych "dumą" Radzionkowa.
Droga negocjacji.
I pewne działania w tej mierze podjęto. Wskazano konkretną lokalizację obiekty, ale ... do dziś terenów owych nie pozyskano od Agencji Nieruchomości Rolnych, nie mówiąc już o symbolicznym "wbiciu pierwszej łopaty", co - wedle ówczesnych deklaracji władz - nastąpić miało najpóźniej w 2011 roku "Po drodze" Ruch - po dwóch latach występów w 1 lidze - wycofał się z niej, odradzając się w 3 lidze, z której zresztą po jednym sezonie spadł.
Temat stadionu ucichł niemal zupełnie.
Teraz jednak będzie musiał wrócić z pełną mocą - Niewykluczone, że w drodze negocjacji z nowym właścicielem ustalimy warunki oraz okres wynajmu boiska przy Narutowicza i będziemy mogli kontynuować działalność - spekuluje głośno Marcin Wąsiak.
Ale to tylko jeden - najbardziej optymistyczny dla żółto-czarnych scenariusz.
Na marginesie niespodziewanych wydarzeń związanych ze stadionem warto dodać jeszcze, że nie najlepiej dla klubu rozwija się też sytuacja dotycząca stypendiów gminnych dla piłkarzy "Cidrów".
W myśl proponowanych rozwiązań na przyszły rok, trafić miałyby one tylko do sportowców poniżej 18 roku życia (lub poniżej 25, jeśli kontynuuje naukę).
Graczom niespełniającym tych warunków całość kwot kontaktowych będzie musiał zapłacić Ruch, który - notabene - wciąż jeszcze boryka się z długiem powstałym w okresie gry w II i I lidze, kilka lat temu.
Udało się go w ostatnim czasie znacząco zredukować, do spłaty wciąż zostało jednak kilkaset tysięcy złotych.
W KS-ie Ruch Radzionków - kontynuatorze 96-letniej tradycji GKS-u Ruch Radzionków - wiedziano, że ten dzień kiedyś nadejdzie.
Kiedy w 2005 roku nowy podmiot przejmował "bagaż historii" swego poprzednika, długi GKS-u (z odsetkami) sięgały 20 milionów złotych, w tej kwocie sporą część stanowiły należności wobec ZUS i Urzędu Skarbowego..
Likwidator stowarzyszenia od tamtego momentu kilkakrotnie wystawiał na licytację majątek GKS-u - płytę stadionu i budynek klubowy przy ul. Narutowicza.
Pięć poprzednich tego typu prób zakończyło się fiskiem - nie było chętnych.
Takowy znalazł się jednak w środę; bytomska firma "Bytauqa", która (podobno) była jedynym uczestnikiem licytacji - nie miałem jeszcze okazji porozmawiać z jej przedstawicielem - mówił nam w czwartek prezes KS Ruch Radzionków, Marcin Wąsiak.
Z informacji pozyskanej od likwidatora wiem tylko, że docelowy nabywca teren ów chciałby wykorzystać pod budownictwo mieszkaniowe.
Co powie prezydent ?
Sytuacja IV-ligowca wygląda więc nieciekawie skoro - w perspektywie - zostać może bez areny, na której mógłby rozgrywać swe mecze, oraz bez klubowej siedziby.
Nie stanie się to jednak z dnia na dzień, przynajmniej z paru względów.
Umowa najmu obiekty (za ów najem klub płacił 1500 zl miesięcznie - dop.red.), podpisania z likwidatorem, ważna jest do końca czerwca 2017 roku, obowiązuje w niej roczny termin wypowiedzenia. - podkreśla prezes Wąsiak.
Poza tym do GKS-u należała tylko płyta i budynek klubowy wraz z terenem, na którym jest położony.
Pozostała część obiektu przy Narutowicza - boisko boczne, droga dojazdowa, parking - to własność gminy Bytom.|
I - co w tej chwili być może najważniejsze dla "Cidrów" - w planie zagospodarowania przestrzennego miasta cały ten teren przeznaczony jest na działalność rekreacyjną.
Wiele więc zależeć będzie teraz od prezydenta Damiana Bartyli oraz bytomskich radnych; to są instytucje mogące przeprowadzić zmiany w owym planie - z prezydentem umówiony jestem na sobotę - zdradza Marcin Wąsiak.
Niespełniona Obietnica.
Prezes Ruchu w kontakcie pozostaje także z burmistrzem Radzionkowa.
Stadion przy Narutowicza powstał w 1973 roku, na terenie ówczesnej gminy Radzionków.
Dwa lata później została ona przyłączona do Bytomia, by niespełna ćwierć wieku później odrodzić się, ale już w okrojonych graniach.
W ten sposób piłkarska arena znalazła się poza tym miastem.
Kiedy 5,5 roku temu Ruch awansował na zaplecze ekstraklasy, rządzący do dziś gminą Gabriel Tobor złożył kibicom i działaczom publicznie obietnicę wybudowania w krótkim czasie nowego stadionu - już w granicach gminy - Wszyscy chcemy własnego stadionu! - mówił nazywając żółto-czarnych "dumą" Radzionkowa.
Droga negocjacji.
I pewne działania w tej mierze podjęto. Wskazano konkretną lokalizację obiekty, ale ... do dziś terenów owych nie pozyskano od Agencji Nieruchomości Rolnych, nie mówiąc już o symbolicznym "wbiciu pierwszej łopaty", co - wedle ówczesnych deklaracji władz - nastąpić miało najpóźniej w 2011 roku "Po drodze" Ruch - po dwóch latach występów w 1 lidze - wycofał się z niej, odradzając się w 3 lidze, z której zresztą po jednym sezonie spadł.
Temat stadionu ucichł niemal zupełnie.
Teraz jednak będzie musiał wrócić z pełną mocą - Niewykluczone, że w drodze negocjacji z nowym właścicielem ustalimy warunki oraz okres wynajmu boiska przy Narutowicza i będziemy mogli kontynuować działalność - spekuluje głośno Marcin Wąsiak.
Ale to tylko jeden - najbardziej optymistyczny dla żółto-czarnych scenariusz.
Na marginesie niespodziewanych wydarzeń związanych ze stadionem warto dodać jeszcze, że nie najlepiej dla klubu rozwija się też sytuacja dotycząca stypendiów gminnych dla piłkarzy "Cidrów".
W myśl proponowanych rozwiązań na przyszły rok, trafić miałyby one tylko do sportowców poniżej 18 roku życia (lub poniżej 25, jeśli kontynuuje naukę).
Graczom niespełniającym tych warunków całość kwot kontaktowych będzie musiał zapłacić Ruch, który - notabene - wciąż jeszcze boryka się z długiem powstałym w okresie gry w II i I lidze, kilka lat temu.
Udało się go w ostatnim czasie znacząco zredukować, do spłaty wciąż zostało jednak kilkaset tysięcy złotych.
Dodane: 2015-12-16