Rymer Niedobczyce - Ruch Radzionków 20.06.1992 rok

Było to już prawie 27 lat temu, ale ten mecz wspominam do dzisiaj jako jeden z tych najsmutniejszych dni w historii klubu. Aby zrozumieć to co się stało w tamto czerwcowe upalne popołudnie, trzeba trochę przypomnieć całą otoczkę która panowała wtedy wokół klubu i ten klimat radzionkowskiej piłki który wtedy właśnie tworzył się na dobre.
Cidry przez 40 lat grały w okręgówce, czy 3 lidze, a w sezonie 1991/92 zmobilizowano siły, aby stworzyć zespół, który miał się liczyć w walce o awans do 2 ligi. Na  półmetku byliśmy liderem, jednak runda jesienna obfitowała w wiele niespodzianek i jak się okazało o wszystkim decydowały ostatnie dwie kolejki.



Na placu boju o 2 ligę przed decydującym starciem zostaliśmy tylko my i GKS Tychy.
W przedostatniej kolejce, która odbywała się w środę 17.06 podejmujemy na Narutowicza ówczesnego lidera GKS Tychy.
Po najbardziej dramatycznym meczu jaki pamiętam, pokonujemy gości 2-1 i wyprzedzamy ich w tabeli na kolejkę przed końcem ligi.
Za 3 dni mieliśmy dopełnić formalności w meczu wyjazdowym z Rymerem Niedobczyce.

Trzeba podkreślić jedna sprawę. Przez cały sezon, a nawet wcześniej wokół klubu była wspaniała atmosfera.
Na każdy mecz przychodziło po 2 – 3 tyś. kibiców, a była to 3 liga. Na meczu z Tychami padł chyba rekord frekwencji na naszym stadionie.
Kibice pragnęli 2 ligi, żyli klubem i tym co się w nim dzieje, a po meczu z Tychami nastąpiła wręcz euforia.
Nikt nie dopuszczał innego scenariusza jak za 3 dni mieć wolną sobotę, aby jechać fetować i celebrować awans w Niedobczycach.
Tak też się stało. Kto tylko mógł zapisywał się na wyjazd autokarowy, inni podróżowali autami, a jeszcze inni chyba pociągiem i PKS.
W każdym razie na kameralnym stadionie Rymera podana przez „Sport” liczba widzów to 3 tysiące. Ilu było kibiców gospodarzy – 300 może 400 ? Reszta to My – rozbawiony radzionkowski tłum, który już w drodze na stadion głośno fetował awans w autokarach.
Przecież Rymer nie grał już o nic, przecież u nas dostali 5-1 na jesień, byli typowym średniakiem w lidze, a my w gazie – nie było innej możliwości, zwycięstwo na 100 % i feta. Cała trybuna naprzeciw budynku klubowego była nasza, młynem byli wszyscy kibice Ruchu.
Czekaliśmy na naszych bohaterów z Ecikiem na czele, którzy trzy dni wcześniej tak wspaniale wprowadzili nas w stan euforii, z której nie mogliśmy i nie chcieliśmy się otrząsnąć. Dzieliły nas chwile od przyklepania awansu.  

Sam mecz pokazał od początku że gospodarze nie przestraszą się lidera. W 41 minucie przegrywamy 1-0 i dopiero teraz zaczynamy coś grać.
Druga połowa to napór Cidrów i bezskuteczne szukanie bramki na remis, który dawał nam awans bez względu na wynik meczu Tychów.
Słuchając audycji „ z mikrofonem po boiskach ” w radiu Katowice, wszyscy wiedzieli że Tychy wygrywają z Odrą Opole, więc bramka na remis była konieczna. W ostatnich minutach meczu mamy rzut wolny, po którym piłka ląduje w siatce.
Mirosław Rak strzela na 1-1. Co to była za radość ! Niski płotek oddzielający trybuny od murawy nie był problemem dla wielu z nas.
Kibice w euforii wbiegają na boisko i ściskają piłkarzy. Ci którzy zostali na trybunie po chwili radości widzą że sędzia bramki nie uznał.
Wracający na trybuny koledzy kiedy się o tym dowiadują, w innym celu wracają na murawę. Mecz zostaje przerwany.
Sędziowie i zawodnicy uciekają do szatni, a kibice po kilku minutach wracają na trybuny. Mecz w końcu wznowiono ale wynik pozostał bez zmian. W tym doliczonym czasie należał nam się jeszcze rzut karny ale gwizdek sędziego milczał. Przegrywamy 1-0, przegrywamy 2 ligę, przegrywamy marzenia których już od tylu lat nie da się spełnić.
Głównym winowajcą był oczywiście sędzia Środa z Zabrza ale patrząc na to po latach trzeba stwierdzić, że nie uznał też bramki na 2-0 dla Rymera z czym nie zgadzali się gospodarze. Po końcowym gwizdku kibice Cidrów postanowili sami wymierzyć sprawiedliwość demolując stadion i dopiero sprowadzone posiłki policji ostudziły rozwścieczonych kibiców.

To był smutny dzień dla Radzionkowa, bo tak bardzo wszyscy byli pewni awansu. Ta droga która przeszliśmy od wielkiej radości po wielki zawód bardzo wszystkich bolała. Po powrocie z meczu wielu kibiców zebrało się pod budynkiem klubu, chcieli rozmawiać z prezesem.
Piłkarze siedzieli w szatni i co chwilę wychodzili do kibiców starając się uspokoić sytuację.
Pamiętam zapłakane oczy Ecika, który robił co mógł aby emocje opadły.
Oni tez chcieli tego awansu ale czegoś w tym meczu zabrakło. Niektórzy poszli jeszcze do ówczesnego prezesa Bujnowicza mając do niego pretensje i żądając jego odejścia. Klub podobno się odwoływał do władz piłkarskich w sprawie sędziowania, ale to Ruch Radzionków pozostał w 3 lidze.
Trudno było zdusić w sobie te wielkie emocje, porażkę której nikt nie brał pod uwagę, ale w końcu trzeba było pogodzić się z faktami.
Tytuł okładki Sportu Śląskiego „Hitchcock napisał ten scenariusz ?” do dzisiaj mam przed oczami jako wspomnienie czegoś co przeżyłem jako 17 letni chłopak.
Mecz z Tychami, któremu należy poświęcić osobny temat i mecz z Rymerem pomimo smutnego zakończenia, pozwoliły uwierzyć w klubie że sukces musi nadejść. Choć kolejny sezon odbijał się nam czkawką, bo uratowaliśmy 3 ligę tylko dzięki wycofaniu się z rozgrywek Zagłębia Sosnowiec, a Ecik odchodzi w przerwie zimowej do Katowic, to kolejny jest już erą Jana Żurka.
Rozpocznie się nowy rozdział w historii klubu , który doprowadzi nas do spełnionego snu o wielkiej piłce w Radzionkowie.

Ze szczególną dedykacją dla tych którzy byli wtedy w 1992 roku i którzy pozostali do dzisiaj.
Kibic Ruchu Radzionków.




Dodane: 2019-02-01
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04