4:0 z Myszkowem. Za nami 4-ligowy klasyk.
Za nami mecz, na który każdy fan z zółto - czarnej bandy czekał całą zimę. Od ostatniego spotkania przy Knosały zdążyło bowiem upłynąć kilka dobrych miesięcy. Pierwszy z meczów domowych przypadł nam z fan clubem chorzowskiego Ruchu z północy województwa śląskiego, czyli KS-em Myszków. Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat wielokrotnie spotykaliśmy się z Myszkowianami w ligowych bojach i warto nadmienić, że spotkania te często charakteryzowały się wysokimi walorami pozaboiskowych doznań. 19 marca przyszła zatem pora na kolejną odsłonę walki o mistrzostwo 4 ligi pomięty żółto-czarnymi, a myszkowianami.
Przygotowania do spotkania rozpoczęliśmy na kilka tygodni przed sobotnim „d-dayem”.
O ile niektóre z zadań, udało się dopiąć na ostatni guzik jeszcze na wiele dni przed spotkaniem, o tyle przez szereg problemów i zawirowań oprawa meczowa była przygotowywana niemal do ostatnich dni przed meczem.
Nie inaczej było już na samym stadionie, gdzie ultrasi raz po raz z niepokojem spoglądali na zegarek przygotowując się przed meczem do prezentacji.
Nie mniejsze obawy budziła wytrzymałość drabiny, na którą oddelegowany został „ultras wagi ciężkiej”, odpowiedzialny tego dnia za przygotowanie oprawy od jej technicznej strony.
Koniec końców czas okazał się być jednak naszym sprzymierzeńcem.
Niestety ten sam trudny „czas” daje się nam we znaki jako ekipie i coraz trudniej zebrać pełne trybuny w Radzionkowie.
Mimo aktywnej pracy w social mediach, rozwieszania plakatów i promowania meczu przez fanatyków Ruchu na wielu płaszczyznach frekwencja na trybunach mogła być zdecydowanie lepsza. Niestety jest to znak stadionowej „bessy”, która od jakiegoś czasu toczy się przez polskie trybuny.
Mamy wrażenie, że jedyny widoczny skutek po - covidowy to kolejne zgłupienie społeczeństwa i ucieczka od wartości sercu najbliższych.
Wracając jednak do samego meczu – kibice gości zapełniają niewielki sektor w około 70 osób (Nie tak jak napisali w 90) wraz z lokalnymi fc chorzowskiego Ruchu.
Sektor ozdabiają 1 flagą oraz transparentem wspierającym Elanę Toruń.
O ile niedawne spotkanie z Niebieskimi odbyło się na wysokim poziomie, bez wzajemnych wymian uprzejmości, o tyle Myszków nie wytrzymuje ciśnienia i regularnie wrzuca w naszą stronę wątpliwej klasy śpiewki.
Odpowiadamy im kilkukrotnie, wytykając „jednorazowość” w pojawianiu się na meczach swojej drużyny, jednak przez większą część meczu skupiamy się wyłącznie na dopingowaniu Ruchu Radzionków.
Wyróżnić warto wspólne kibicowskie „jebanie Putina”, które chóralnie odśpiewujemy na 2 trybuny.
Na stadionie tego dnia pojawiają się naprawdę udane premiery w postaci nowej żółto – czarnej sektorówki na młynie oraz tradycyjnego śląskiego żuru w punkcie gastronomicznym.
Małe rzeczy, które wyjątkowo cieszą fanatyków sobotnich spotkań.
Wymienioną wcześniej oprawę z hasłem „My się nigdy nie zmienimy” udaje się zaprezentować z zadowalającym skutkiem, mimo porywistego wiatru szalejącego tego dnia po Radzionkowie.
Akcentujemy w ten sposób, że Ci którzy trwają przy Cidrach nadal kultywują kanon wierności, w którym nas wychowano, mimo iż otaczający nas świat schodzi dzień po dniu na psy.
W drugiej połowie w klasycznym Radzionkowskim zwyczaju odpalamy pirotechnikę w postaci czerwonych ogni wrocławskich oraz żółtych świec dymnych. Dobry efekt daje też „akcja szalikowa” gdyż naprawdę sporo szali pojawia się tego dnia nad głowami fanatyków Ruchu.
Nasi piłkarze ogrywają rywali dość gładko, punktując ich 4-0 co puentuję udaną sobotę.
Podsumowując, za nami naprawdę niezła sobota z punktu widzenia
fanatyka z młyna.
Trzeba cieszyć się tym co jest i robić swoje, bo nie wiadomo jak długo przyjdzie nam cieszyć się tego typu przygodami.
Patrząc na obecną tendencję polskiej pysznej, zakompleksionej i dekadenckiej kibolki sytuacja jednak nie napawa optymizmem.

Trzeba cieszyć się tym co jest i robić swoje, bo nie wiadomo jak długo przyjdzie nam cieszyć się tego typu przygodami.
Patrząc na obecną tendencję polskiej pysznej, zakompleksionej i dekadenckiej kibolki sytuacja jednak nie napawa optymizmem.

Dodane: 2022-03-23