Z kart historii: Ruch Radzionków - Tłoki Gorzyce 11.05.2003
Kibice w Radzionkowie stracili już chyba wiarę w utrzymanie drużyny w
drugiej lidze. Świadczy o tym choćby frekwencja, która, śmiało
zaryzykować można takie stwierdzenie, była najniższa w najnowszych
dziejach klubu! Trybuny odwiedziło tego dnia jedynie nieco ponad trzysta
osób ... Nie tyle złe wyniki i sytuacja w tabeli, co wątpliwe
zaangażowanie się w grę części drużyny w poprzednim meczu „na własnych
śmieciach”, wreszcie zła atmosfera w mediach wokół klubu, nastawiły dużą
cześć kibiców przeciwko zawodnikom! Gdy piłkarze obu drużyn wychodzili na murawę, powitani zostali gwizdami!
Nawet szybko strzelona bramka dla gospodarzy, przez część kibiców, miast radości, przyjęta została raczej szyderczymi uśmiechami!
Nie było w ogóle dopingu, nie utworzył się młyn, nie wywieszono żadnych flag.
Na szczęście sami piłkarze odpowiedzieli kibicom we właściwy sposób – walką, zaangażowaniem!
To spowodowało, że większość kibiców z minuty na minutę odzyskiwała wiarę.
W drugiej połowie powstał już skromny, około pięćdziesięcioosobowy młyn; co jakiś czas słychać było doping, odpalony został symbolicznie jeden wulkan, wystrzeliło kilka petard, wreszcie już po meczu kibice podziękowali schodzących do szatni zawodników brawami.
Skandowano „jeszcze wierzymy!”. Ale czy rzeczywiście jeszcze wierzymy?! Odpowiedź dadzą kolejne mecze ...
Kibiców z Gorzyc na trybunach zabrakło.



Dodane: 2022-12-03