Okiem kibica: Zwycięstwo z Wartą Zawiercie
Czwarta kolejka rundy wiosennej – Do Radzionkowa przyjeżdża Warta Zawiercie. Rywal bez kibiców chociaż samo Zawiercie to duże miasto ale jak dobrze wiemy, są tam kibice wszystkich klubów tylko nie Warty – takie drugie Jaworzno.
Jak tu zachęcić kibiców do przyjścia do młyna ?
W klubie sytuacja wygląda fatalnie co widać nawet po wynikach i kto by pomyślał, że drużyna, która w tamtym roku zajęła drugie miejsce będzie grać tak słabo ?
Do tego Warta Zawiercie jakoś nas nie mobilizuje ale mniejsza z tym, trzeba robić swoje i przede wszystkim każdy mecz trzeba traktować jak piłkarskie Święto.
Dla mnie to właśnie podstawa w życiu kibicowskim – bez znaczenia czy gramy z Zawierciem czy Szombierkami Bytom – każde spotkanie traktuje poważnie i do każdego mam takie samo podejście. Po weekendzie i przyjeździe z Podlesianki od razu zlecamy zapowiedź meczową naszemu grafikowi, który coraz lepiej radzi sobie w Photoshopie.
Jest obrazek, można go udostępnić na naszej każdej stronie i tak w zasadzie cały tydzień mobilizujemy naszych kibiców.
Jak wiemy i widzimy, klub nadal nie stara się o jakąś lepszą reklamę czy zapowiedź i wszystko jest w naszych rękach.
To też jest przykry widok, bo za czasów poprzednie prezesa zarówno marketing jak i zapowiedź meczów była znacznie lepsza.
Cała liga nam tego zazdrościła i chyba nadal wszystkich w tych tematach przewyższamy, ale przecież nie chcemy się zniżyć do poziomu innych klubów.
Jak się uczyć to od najlepszych.
Czy jest dobrze w klubie czy jest źle, czy gramy o awans czy bronimy się przed spadkiem to prawdziwy kibic powinien być na meczu zawsze.
Przecież nawet w naszych przyśpiewkach mamy teksty o wierności i oddaniu, dlatego śpiewając to bierzcie te słowa do serca.
Wiele osób to śpiewało, wielu uważało się za wiernych kibiców, a teraz sami widzicie w jakim oni są miejscu, a w jakim My.
W ekstraklasie nasz młyn był ogromny, za czasów Tomka Barana też liczba sięgała 350-400 głów, a teraz ? Każdy widzi tą zmianę.
Ale nie ma sensu się przejmować tymi wszystkimi … no właśnie jak ich nazwać.
Najlepiej przestać takich ludzi traktować poważnie i robić swoje.
Wracając już do samego meczu z Wartą Zawiercie to na Orlik dojeżdżam parę minut przed pierwszym gwizdkiem.
Czuję już zapach „Wuszta” z grilla ale za nim wejdę to na trybunę to oczywiście trzeba kupić bilet w budce, która pamięta czasy Ekstraklasy i to, że jeszcze stoi to jakiś cud.
Po zakupie wejściówki mijam stoisko z grillem – trzeba jeszcze poczekać na przerwę meczu i kieruje się do młyna, gdzie widzę najlepszych ludzi na Świecie, młodzież i Ultrasów, którzy szykują się do meczu.
Co tydzień to samo czy to na wyjeździe, czy na naszym Orliku ale to się nigdy nie znudzi.
Sędzia zaczyna spotkanie, a w młynie całkiem dobra liczba.
Tygodniowa mobilizacja i namawianie ludzi przynosi efekt.
Może nie do końca taki jak byśmy chcieli, ale już jest jakiś krok do przodu.
Na boisku piłkarze bez większych problemów wygrywają 3:0.
Czy się cieszyć ? Trudno powiedzieć, bo Warta to obecnie najsłabsza drużyna w lidze, więc ten mecz trzeba było wygrać, ale patrząc na tabelę to powodów do radości nadal niewiele.
W młynie tak jak wcześniej wspomniałem, całkiem dobra liczba no i doping taki, jaki powinien być zawsze, w asyście bębna i skromnej oprawy, bo South Inferno zaprezentowało flagi na kiju – pasiaki, oraz odpalono żółte świece dymne.
Cieszy widok dzieciaków, które bardzo chętnie pomagają przy prezentacji Ultras.
Sam mam przed oczami moje pierwsze kroki w młynie, bo właśnie w tym samym wieku moje życie stało się żółto – czarne i całkowicie się odmieniło.
Po meczu dziękujemy piłkarzom za zwycięstwo, jednak osobiście jakoś dziwnie się w tym momencie czułem przez sytuację na Podlesiance Katowice, gdzie po meczu doszło do zgrzytu z piłkarzami.

Dodane: 2023-04-08